Slider

Kancelaria prawna w Katowicach

Odebrałem niedawno telefon od klienta z Bydgoszczy. Czy to, że mam kancelarię prawną w Katowicach stanowi jakiś problem, jeżeli sprawa toczy się gdzie indziej? Czy podejmę się prowadzenia sprawy w Warszawie?

Żaden problem. Sprawy o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa lub zakazu konkurencji, a także sprawy dotyczące innych czynów nieuczciwej konkurencji, prowadzę w takich miastach, jak Warszawa, Wrocław, Poznań, Opole, Katowice, Bielsko-Biała, tak więc to, gdzie jest kancelaria, nie stanowi żadnej przeszkody. Zdjęcie do tego wpisu wykonałem po rozprawie w Warszawie.

Reprezentuję pracodawców czy pracowników?

Często zadawane jest mi również pytanie, czy reprezentuję tylko pracodawców, czy też zdarza mi się reprezentować także pracowników. Mimo że mój blog pisany jest z perspektywy pracodawcy, to tak, reprezentuję też pracowników. Doświadczenie procesowe zdobyłem występując po obu stronach procesu i wiem, jak to jest reprezentować w takich sprawach powoda, a jak pozwanego.

Na wszelki wypadek, gdybyś zastanawiał się w czym mogę pomóc, poniżej podaję sprawy, z którymi najczęściej mam do czynienia, zarówno ze strony pracodawcy, jak i pracownika. Są to:

  • sprawy o zapłatę kary umownej za naruszenie zakazu konkurencji lub odszkodowania z tego tytułu,
  • sprawy o zapłatę odszkodowania za naruszenie obowiązku dbania o dobro zakładu pracy, czyli tak zwanego obowiązku lojalności wobec pracodawcy,
  • sprawy o zapłatę odszkodowania za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa,
  • sprawy karne dotyczące przestępstw naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa lub poufności informacji, to jest o przestępstwa z art. 23 ust. 1 i 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz art. 266 § 1 Kodeksu karnego.

Tajemnica przedsiębiorstwa i zakaz konkurencji to jednak nie tylko sprawy sądowe, lecz przede wszystkim doradztwo, jak zabezpieczyć swój interes na przyszłość albo jak zinterpretować zobowiązania wynikające z już zawartych umów. Dlatego często pomagam również na tym etapie w ten sposób, że:

  • sporządzam umowy o zakazie konkurencji i zachowaniu poufności,
  • udzielam porad, jak rozumieć i należycie wykonać już zawarte umowy, co w konkretnym przypadku jest dozwolone, a co nie,
  • przygotowuję wezwania do wywiązywania się z zobowiązań oraz odpowiedzi na takie wezwania.

Oczywiście wprowadzam również w firmach kompleksowe polityki ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa. I tylko w tym ostatnim przypadku odległość ma znaczenie, ponieważ takie wdrożenie wymaga wizyty u klienta.

 

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:

e-mail: robert.solga@solga.pl

tel.: + 48 662 050 782

 

 

 

Podobał Ci się ten artykuł? Zapisz się na na newsletter i bądź na bieżąco.

free newsletter templates powered by FreshMail

Kilka osób ostatnio zapytało mnie mailowo o moje stacjonarne szkolenia. Zdopingowany tymi mailami przejrzałem kalendarz i po raz kolejny stwierdziłem, że nie znajdę czasu na przygotowanie szkolenia, a potem cały dzień na sali szkoleniowej. Brakuje mi jednak szkoleń. Lubię dzielić się wiedzą, cenię bezpośredni kontakt z Wami, czytelnikami mojego bloga i słuchaczami mojego podcastu. Wierzę też, że moje szkolenia są Wam potrzebne. Postanowiłem znaleźć jakieś rozwiązanie, by powrócić do szkoleń.

Proponuję Wam szkolenia na żywo, z możliwością zadawania pytań, ale on-line. Ja przed swoim komputerem, Ty przed swoim. Wieczorem, kiedy i ja i Ty mamy czas. W małych porcjach.

Około godziny mówię ja i przekazuje Ci jedno, wybrane zagadnienie, które popycha Cię do przodu w temacie tajemnicy przedsiębiorstwa i stosowania zakazu konkurencji. Będę mówił na żywo, to nie będzie nagranie. Potem będzie czas na pytania i odpowiedzi.

Jak to wygląda w praktyce, od strony technicznej?

Po zakupie kursu otrzymasz mailem link do pokoju spotkań online. Klikasz w ten link o wyznaczonej godzinie szkolenia i logujesz się.  Po zalogowaniu zobaczysz i usłyszysz mnie, a także będziesz widzieć prezentację szkoleniową.

Ja nie będę widzieć Ciebie. Swoje pytania będziesz mógł zadać na czacie. Przeczytam je i odpowiem na wizji.

Jeśli jeszcze nigdy nie uczestniczyłeś w żadnym webinarze, nie obawiaj się. Potrzebujesz tylko komputera z dostępem do internetu i możliwością odtwarzania dźwięku. Na początku szkolenia wyjaśnię Ci działanie panelu, który zobaczysz. Tak, żebyś dokładnie wiedział, jak zadać pytanie. I teraz uwaga: dla odważnych będzie dostępna też opcja zadania pytania głosowo, a nawet włączenia wizji. Zależy to jednak tylko od Ciebie. Jeśli zechcesz, możesz poprosić o udostępnienie tylko głosu albo głosu i wideo. Musisz tylko wiedzieć, że wtedy usłyszą Cię, albo zobaczą inni uczestnicy szkolenia. Ale chyba o to chodzi w szkoleniu, prawda?

Dlaczego wybrałem taką formę? Dla mnie jest ona wygodniejsza, dla Ciebie też. Wymaga znacznie mniej czasu. No i jest dużo tańsza od szkolenia stacjonarnego.

Zapraszam zatem na szkolenia on-line w dniu 24 i 25 maja. Jestem bardzo ciekawy, co wyjdzie z tego projektu i czy spodoba Ci się moja propozycja.

Koszt szkolenia to 130 zł netto, 159,9 zł brutto. Oczywiście otrzymasz fakturę.

Dokładne opisy szkoleń i możliwość zakupu znajdziesz tutaj:

24.05.2017 r, g. 20.30 Szkolenie on-line: Jak chronić się przed nieuczciwą konkurencją ze strony pracowników?

25.05.2017 r, g. 20.30 Szkolenie on-line: Jak zawrzeć dobrą umowę o zakazie konkurencji?

Nie pasuje Ci termin, zapisz się na newsletter, by dostać informację o następnych terminach:

Podobał Ci się ten artykuł? Zapisz się na na newsletter i bądź na bieżąco.

free newsletter templates powered by FreshMail

Nieuczciwy pracownik

Nieuczciwy pracownik

Nie wierzysz, że nieuczciwy pracownik trafi się właśnie Tobie? Przeczytaj co zdarza się innym, niech to będzie ćwiczenie na wyobraźnię.

Wyobraź sobie własną firmę. Zapewne masz kogoś, kto zajmuje się sprzedażą. Wyobraź sobie, że jest to menedżer do spraw sprzedaży, albo jeszcze lepiej, dyrektor handlowy. Sprzedaż firmy od lat rośnie w rozsądnym tempie. Niektórzy klienci zwiększyli ilość zamówień, niektórzy klienci zrezygnowali ze współpracy, pozyskano nowych, jak to w firmie. Generalnie sprzedaż firmy wzrasta, więc jesteś zadowolony.

Któregoś dnia do twojej firmy trafia dostawa, której nie zamawiałeś. Okazuje się, że przez przypadek. Jest do innej firmy. Nie znasz jej, ale z ciekawości sprawdzasz. Nazwa spółki nic ci nie mówi, więc sprawdzasz w KRS na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. Nazwisko członka zarządu również nic ci nie mówi, ale nazwisko wspólnika jest już znajome. To żona twojego dyrektora handlowego. Znasz ją, widywałeś na imprezach firmowych.

Jeszcze o tym nie wiesz, ale wkrótce będziesz to wiedział. Wyniknie to z analizy maili i innego materiału dowodowego. Firma żony twojego dyrektora handlowego obsługuje klientów, którzy zrezygnowali ze współpracy z twoją firmą kilka lat temu, rok temu i w zeszłym miesiącu. Obsługuje też tych klientów, którzy by do ciebie trafili, ale zostali do niej przekierowani. Bez dużego zdziwienia dowiesz się też, że zamówienia do dostawców w imieniu firmy swojej żony wysyłał twój dyrektor handlowy.

Całe szczęście, że to tylko ćwiczenie na wyobraźnię, prawda?

Ale niesmak pozostał.

Zobacz w takim razie, co mógłbyś zrobić, gdyby ta przykra sytuacja wydarzyła się w rzeczywistości.

Nieuczciwa konkurencja ze strony pracownika

Firmy tak mocno koncentrują się na zewnętrznych zagrożeniach, że niemal całkowicie zapominają o zagrożeniach wewnętrznych. Tymczasem w praktyce okazuje się, że największym zagrożeniem nie są konkurenci czy nieuczciwi konkurenci, ale właśnie nieuczciwi pracownicy. Po prostu najciemniej jest pod latarnią.

Inwencja oraz możliwości nieuczciwych pracowników są nieograniczone. Mogą tworzyć koszty, zaniżać przychody, pobierać prowizję od klientów lub dostawców, działać na dwa fronty podczas negocjacji, sprzedawać informacje konkurentom, przekazywać bazy danych klientów i dostawców, być tak zwanym kretem w firmie, prowadzić wobec firmy działalność konkurencyjną, i tak dalej. Sam dopisz swój przypadek.

Oszustwa popełnianie przez nieuczciwych pracowników, czy też nieuczciwa konkurencja ze strony pracowników, tak zwane fraudy, są dla firm szczególnie szkodliwe.

Co ciekawe, jak wyczytałem w wynikach badania firmy EY, sprawcy pracowniczych nadużyć najczęściej pozostają bezkarni. Zdaniem respondentów konsekwencje, które powinny być następstwem nadużycia, wyciąga się  zaledwie w co 9 firmie.

Pokrywa się to z moimi obserwacjami. Firmy nie wiedzą, jak radzić sobie z nieuczciwymi pracownikami. Często spotykam się z podejściem, że nie opłaca się tego ruszać, gdyż pracownik odpowiada do trzech miesięcznych wynagrodzeń, a poza tym i tak nie da się tego udowodnić.

To nieprawda. Taki pracownik ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą bez ograniczeń. Również udowodnienie nieuczciwej konkurencji z reguły jest możliwe. Mało który pracownik jest takim geniuszem zbrodni, za jakiego się uważa, i potrafi albo chce ukryć wszystkie dowody. Ponadto „modele biznesowe” nieuczciwych pracowników w rzeczywistości często są bardzo proste i bazują na tym, że nikt ich nie odkryje.

Prawda jest jednak taka, że prędzej czy później ktoś popełni błąd. Nieważne, kto. Pracownik, klient czy dostawca, ale ktoś go popełni.

A wtedy będzie, po mojemu będzie.

Dlaczego nieuczciwa konkurencja ze strony pracownika jest najgorszą możliwą konkurencją?

Konkurencja ze strony pracownika jest najgorszą możliwą konkurencją. Przede wszystkim dlatego, że w ogóle o niej nie wiesz. Gdy pracownik z tobą konkuruje, nie masz o tym zielonego pojęcia.

Tymczasem dla pracownika jest to idealna sytuacja. Otrzymuje miesięczne wynagrodzenie, a ty prowadzisz dla niego marketing, pozyskujesz klientów, dostawców, finansujesz prace badawczo rozwojowe. Ponosisz wszystkie koszty, w tym również koszty zatrudnienia swojego konkurenta, a on z nich korzysta. Często właśnie z tego powodu po zwolnieniu pracownika jego „biznes” już nie jest tak opłacalny. Po prostu pojawiają się koszty, które wcześniej ponosiłeś ty, jako pracodawca.

Zastanówmy się więc, dlaczego konkurencja ze strony pracownika jest tak niebezpieczna.

Przyczyn, jak zwykle, jest kilka

Po pierwsze, nikt nie zna twojej firmy tak dobrze, jak pracownik.

Pracownicy mają najszerszy dostęp do wrażliwych informacji. Żaden konkurent nie wie o twojej firmie tego, co wie twój pracownik. Żaden konkurent nie byłby również w stanie dotrzeć do tych informacji, które posiada pracownik. Dlatego jeżeli pracownik uderza, robi to precyzyjnie. Jeżeli dogaduje się z twoim konkurentem, klientem lub dostawcą, boli jeszcze bardziej.

Po drugie, szkoda wyrządzana przez nieuczciwego pracownika jest wysoka i trudno wykrywalna.

Zdarzają się oczywiście jednorazowe „deale”, złote strzały, ale najczęściej nieuczciwy pracownik je małą łyżeczką. Za to często i regularnie. Pojedyncza szkoda, z jednorazowego oszustwa, z reguły jest niewielka, natomiast proceder trwa długo. Najczęściej pomiędzy rozpoczęciem nieuczciwej działalności a jej wykryciem, upływają lata. W tym czasie nieuczciwy pracownik prowadzi sobie w twojej firmie swój mały biznes, a szkoda systematycznie powiększa się.

Po trzecie, wykrycie nieuczciwego pracownika jest bardzo trudne.

Najczęściej jest to pracownik zatrudniony na stanowisku menedżerskim, obdarzony dużym zaufaniem pracodawcy. To on kontroluje innych, a nie jest kontrolowany. Nawet jeżeli powinien być kontrolowany, to właśnie z powodu pokładanego w nim zaufania albo nikt tego nie robi albo też robi to bardzo pobieżnie. Jego wytłumaczenia, na przykład spadku obrotów z jakimiś klientami, przyjmuje się bez sprawdzania za prawdziwe i wiarygodne.

Po czwarte, nadużyte zaufanie boli.

Niestety sprawcą nadużycia najczęściej jest pracownik, po którym byśmy się tego nie spodziewali. Dlatego właśnie wykrycie nieuczciwego pracownika z reguły jest dla właściciela firmy szokiem. Okazuje się nim najczęściej dyrektor, menedżer, zastępca, pracownik, który rozpoczął w firmie karierę i przeszedł przez wszystkie jej szczeble, osoba, którą wszyscy uznawali w firmie za gwiazdę lub stały punkt oparcia. Czasami, choć trudno jest w to uwierzyć, jest to członek rodziny w firmie rodzinnej. Przykro mi, że to piszę, ale tak właśnie jest.

Nieuczciwy pracownik a odpowiedzialność – kilka nieporozumień

Jest kilka nieporozumień, które trzeba sobie wyjaśnić. Pracodawcy i pracownicy często uważają, że:

  • brak zakazu konkurencji w czasie trwania stosunku pracy oznacza, że pracownik może prowadzić działalność konkurencyjną,
  • brak tajemnicy przedsiębiorstwa w myśl art. 11 ust. 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oznacza, że pracownik może ujawniać i wykorzystywać poufne informacje pracodawcy,
  • prowadzenie firmy „na żonę” albo „na kumpla” wyłącza odpowiedzialność pracownika,
  • udowodnienie prowadzenia nieuczciwej konkurencji jest niemożliwe, oraz wreszcie, że
  • odpowiedzialność pracownika w takich sytuacjach jest ograniczona do trzech miesięcznych wynagrodzeń.

Wszystkie te twierdzenia są nieprawdziwe, jeżeli pracownik wyrządził szkodę umyślnie.

Podstawę odpowiedzialności, nawet w braku zakazu konkurencji i tajemnicy przedsiębiorstwa, stanowi przepis art. 100 § 2 pkt 4 Kodeksu pracy, zgodnie z którym pracownik zobowiązany jest w szczególności dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

Jest to przepis, który nakłada na pracownika obowiązek lojalności wobec pracodawcy, zakaz szkodzenia pracodawcy, przez który rozumie się również konkurencję z pracodawcą która powoduje szkodę u pracodawcy, oraz zakaz ujawniania poufnych informacji, nawet wtedy, gdy nie stanowią one tajemnicy przedsiębiorstwa.

Zgodnie natomiast z przepisem art. 122 Kodeksu pracy nieuczciwy pracownik, dopuszczający się opisanych wyżej działań umyślnie, ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą w pełnej wysokości, bez ograniczeń kwotowych.

 

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:

e-mail: robert.solga@solga.pl

tel.: + 48 662 050 782

 

 

Chcesz wiedzieć więcej, poznaj moje szkolenia on-line:

 

 

Szukasz czasami informacji o swoich konkurentach na Facebooku, LinkedIn czy Twitterze? Pewnie tak. Twoi konkurenci robią to samo. A czy wiesz, co można znaleźć w mediach społecznościowych na twoim koncie lub kontach twoich pracowników?

Media społecznościowe są dobrym źródłem informacji, ale również dużym zagrożeniem dla poufności informacji biznesowych.

Zapraszam do wysłuchania podcastu, w którym opowiadam o tym, jak jednym wpisem na Twitterze można utracić tajemnicę przedsiębiorstwa.

W tym odcinku usłyszysz:

  • co ciekawego można znaleźć na sali konferencyjnej
  • o zagrożeniach wynikających z korzystania przez pracowników z mediów społecznościowych

Strony wykorzystane w podcaście:

 Polecane wpisy na moim blogu

Gdybym to ja był w Vegas na takiej imprezie, jak chłopaki w filmie Kac Vegas, to na pewno zachowałbym to dla siebie. Prawdopodobnie kusiłoby mnie, by pochwalić się kumplom, że ukradłem tygrysa Mike’owi Tysonowi i policyjny radiowóz, ale wtedy na światło dzienne wyszedłby też ślub ze striptizerką i kilka innych spraw. Zdecydowanie nie. Dla tych kilku chwil chwały nie warto tego opowiadać.

Wszyscy znają zasadę, że co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas, a przynajmniej powinni ją znać.

Co jest w pracy, zostaje w pracy

Tak samo jest w pracy. To, o czym rozmawiamy w pracy, powinno zostać w pracy. Wszyscy powinni o tym wiedzieć. Ale czy wiedzą? Sam odpowiedz sobie na to pytanie.

Kultura ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa jest najważniejszym elementem bezpieczeństwa informacji. Nieważne, jak doskonałe programy do zarządzania firmą kupisz, jak drogie zabezpieczenia informacji wprowadzisz, najbardziej wartościowe informacje i tak pozostaną w głowach pracowników.

Dlatego każda firma powinna utworzyć i pielęgnować kulturę ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa. Każdy pracownik powinien wiedzieć, że o sprawach firmowych nie wolno rozmawiać w sytuacjach prywatnych oraz w miejscach publicznych. Poufnych informacji nie wolno również ujawniać klientom i dostawcom. Nawet błaha z pozoru informacja może spowodować dla firmy poważne szkody.

Przykłady? Proszę bardzo.

Informatyk opowiada koledze, również informatykowi, jakie luki w bezpieczeństwie ma oprogramowanie produkowane przez Twoją firmę. Taka sobie rozmowa o pracy przy piwie. Skutek? W krótkim czasie o lukach dowiadują się klienci. Zaczynają urywać się telefony, tracisz czas i pieniądze na opanowanie sytuacji kryzysowej. Tracisz zaufanie klientów. Tracisz pieniądze.

Pracownik w rozmowie z klientem tłumaczy opóźnienie w wykonaniu umowy tym, że dostawca się opóźnia. Ujawnia dostawcę. Klient rezygnuje z Twojego pośrednictwa i zaczyna zamawiać bezpośrednio od dostawcy. Tracisz pieniądze. To samo dzieje się, gdy pracownik ujawni dostawcy dane Twojego klienta.

Wiele ważnych informacji jest ujawnianych całkowicie przez przypadek, na skutek pewnej niefrasobliwości, bez złej woli.

Wyobraź sobie, że Twój pracownik oznacza swoje miejsca pobytu podczas podróży służbowych, meldując się na Facebooku, albo zaprasza do swoich kontaktów klientów lub dostawców. Zastanów się, co może z tego wywnioskować osoba, która wie, gdzie pracuje dany człowiek i czym się zajmuje. Zdjęcia Twojego zakładu i nowego produktu, jeszcze nie wprowadzonego do sprzedaży, są już tylko wisienką na torcie.

To tylko kilka przykładów, gdy coś może pójść nie tak.

Twoim celem powinno być zapobieganie ujawnieniu tajemnicy przedsiębiorstwa, a nie gaszenie pożarów. A jednym z najtańszych i najskuteczniejszych sposobów ochrony poufności informacji jest wdrożenie w firmie zasady What happens in Vegas stays in Vegas. Ta zasada powinna stać się stałym elementem kultury organizacyjnej firmy.

Trzeba włączyć myślenie.