Kancelaria prawna w Katowicach a sprawa o zakaz konkurencji lub tajemnicę przedsiębiorstwa w Warszawie, Wrocławiu lub Krakowie?

Kancelaria prawna w Katowicach a sprawa o zakaz konkurencji lub tajemnicę przedsiębiorstwa w Warszawie, Wrocławiu lub Krakowie?

Odebrałem niedawno telefon od klienta z Bydgoszczy. Czy to, że mam kancelarię prawną w Katowicach stanowi jakiś problem, jeżeli sprawa toczy się gdzie indziej? Czy podejmę się prowadzenia sprawy w Warszawie?

(więcej…)

Nieuczciwy pracownik

Nieuczciwy pracownik

Nie wierzysz, że nieuczciwy pracownik trafi się właśnie Tobie? Przeczytaj co zdarza się innym, niech to będzie ćwiczenie na wyobraźnię.

Wyobraź sobie własną firmę. Zapewne masz kogoś, kto zajmuje się sprzedażą. Wyobraź sobie, że jest to menedżer do spraw sprzedaży, albo jeszcze lepiej, dyrektor handlowy. Sprzedaż firmy od lat rośnie w rozsądnym tempie. Niektórzy klienci zwiększyli ilość zamówień, niektórzy klienci zrezygnowali ze współpracy, pozyskano nowych, jak to w firmie. Generalnie sprzedaż firmy wzrasta, więc jesteś zadowolony.

Któregoś dnia do twojej firmy trafia dostawa, której nie zamawiałeś. Okazuje się, że przez przypadek. Jest do innej firmy. Nie znasz jej, ale z ciekawości sprawdzasz. Nazwa spółki nic ci nie mówi, więc sprawdzasz w KRS na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. Nazwisko członka zarządu również nic ci nie mówi, ale nazwisko wspólnika jest już znajome. To żona twojego dyrektora handlowego. Znasz ją, widywałeś na imprezach firmowych.

Jeszcze o tym nie wiesz, ale wkrótce będziesz to wiedział. Wyniknie to z analizy maili i innego materiału dowodowego. Firma żony twojego dyrektora handlowego obsługuje klientów, którzy zrezygnowali ze współpracy z twoją firmą kilka lat temu, rok temu i w zeszłym miesiącu. Obsługuje też tych klientów, którzy by do ciebie trafili, ale zostali do niej przekierowani. Bez dużego zdziwienia dowiesz się też, że zamówienia do dostawców w imieniu firmy swojej żony wysyłał twój dyrektor handlowy.

Całe szczęście, że to tylko ćwiczenie na wyobraźnię, prawda?

Ale niesmak pozostał.

Zobacz w takim razie, co mógłbyś zrobić, gdyby ta przykra sytuacja wydarzyła się w rzeczywistości.

(więcej…)

Czy lista klientów stanowi tajemnicę handlową pracodawcy?

Czy lista klientów stanowi tajemnicę handlową pracodawcy?

Czy w dobie Internetu, LinkedIn i Facebooka nadal możemy mówić o tym, że lista klientów stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa?

To pytanie jest mi zadawane za każdym razem, gdy rozmawiamy o tym, czy były pracownik może kontaktować się z klientami, których obsługiwał w poprzedniej pracy.

Argumenty za tym, że lista klientów nie stanowi tajemnicy przedsiębiorstwa, są zawsze takie same – dzisiaj wszyscy klienci mają swoje strony internetowe i każdy może ich znaleźć. Są jawni. Poza tym wielu z tych klientów pracownik ma wśród swoich znajomych na LinkedIn, Twitterze lub Facebooku. Skoro tak, to przecież nie można twierdzić, że informacje o nich są poufne. Prawda? (więcej…)

7 wskazówek, jak wdrożyć w firmie umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy

7 wskazówek, jak wdrożyć w firmie umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy

Umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy ma być skuteczna. Z punktu widzenia pracodawcy, jest to najważniejsze. Nie ma nic gorszego, niż życie w błędnym przeświadczeniu, że posiada się skuteczną umowę w sytuacji, gdy ona nie chroni.

To jak wyjście na pojedynek rewolwerowców z pustym magazynkiem. Albo skok z samolotu z plecakiem zamiast spadochronu.

Umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy jest najsilniejszym narzędziem prawnym chroniącym pracodawcę przed konkurencją ze strony byłego pracownika. Jest też dużym ograniczeniem dla pracownika. Powoduje, że po ustaniu stosunku pracy nie może robić tego, na czym się zna najlepiej. Nic więc dziwnego, że zaproponowanie pracownikom umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy powoduje emocje, a czasem nawet konflikty. Warto jednak unikać zbędnych napięć, jeżeli jest to możliwe.

Do tego musisz wiedzieć, że umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy nie jest łatwą umową. Mimo że jest uregulowana praktycznie w jednym artykule, można przy jej sporządzaniu popełnić kilka kosztownych błędów. Takich, które spowodują bezpośrednie konsekwencje finansowe lub nawet nieważność zakazu konkurencji, czyli brak ochrony. A przecież umowy są po to, by obowiązywały.

Błędy popełniane są często na etapie wdrożenia umowy, powodując sprzeciw pracowników, a także na etapie jej stosowania, np. poprzez niewłaściwe obliczenie wysokości odszkodowania dla pracownika, czy wypłacanie odszkodowania po terminie. Oba te błędy powodują natychmiastową utratę ochrony.

Dlatego warto przy wdrażaniu w firmie umowy o zakazie konkurencji zwrócić szczególną uwagę na niżej opisane problemy. (więcej…)

Jak można ukraść markę firmy?

Z prawdziwą przyjemnością przedstawiam Wam autora pierwszego gościnnego wpisu na moim blogu, Mikołaja Lecha, który jest rzecznikiem patentowym.

Mikołaja poznałem dzięki mojemu blogowi. Mamy bardzo podobne zainteresowania zawodowe, obaj zajmujemy się zwalczaniem nieuczciwej konkurencji, prawem znaków towarowych i własnością intelektualną. Wiele razy miałem okazję współpracować z Mikołajem przy okazji spraw, które prowadziłem, w tym między innymi w zakresie postępowań o unieważnienie lub stwierdzenie wygaśnięcia znaków towarowych. To zawsze była świetna, fachowa współpraca.

Tak więc zachęcam do zapoznania się z poniższym artykułem.

Mikołaju, dziękuję za ten gościnny wpis i liczę na następne.


Mikołaj Lech

Autorem dzisiejszego wpisu gościnnego jest rzecznik patentowy Mikołaj Lech.

Mikołaj jest prawnikiem, który specjalizuje się w prawie własności przemysłowej, zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz prawie autorskim.

Jest również autorem nagrodzonego przez Urząd Patentowy RP bloga

www.znakitowarowe-blog.pl 


Jeżeli latami rozwijasz swoją firmę to jej marka zyskuje ogromną wartość. Wynika to z tego, że zadowolony klient skorzysta z twoich usług ponownie. Często poleci Cię kolejnym osobom. Masz więc ogromną przewagę nad konkurentem, który dopiero wchodzi na rynek. Pytanie czy można ukraść markę firmy nie jest więc abstrakcyjne. Dobra opinia w branży jest bezcenna. Powiem więcej. Do prób takiej kradzieży dochodzi częściej niż Ci się wydaje.

Jak można ukraść markę firmy?

Wykorzystuje się do tego Urząd Patentowy RP.

Marka pod którą działa przedsiębiorca (zarówno firmowa nazwa jak i logo) to w świetle prawa znak towarowy. Nie ma obowiązku jego zastrzegania. Jednak jako, że w Urzędzie Patentowym RP panuje zasada „kto pierwszy ten lepszy” – ktoś może Cię w takim zgłoszeniu ubiec. A przepisy ustawy Prawo własności przemysłowej (dalej pwp) mówią, że

Art. 153

Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.

Formalnie więc osoba, która jako pierwsza zarejestruje dany znak towarowy, może zakazać Ci posługiwania się podobnymi określeniami.

Jak więc widzisz teoretycznie można ukraść markę firmy. W praktyce jest to dużo bardziej skomplikowane. Dalej przeczytasz, że w określonych sytuacjach takie prawo ochronne można unieważnić. Wiąże się to jednak z długim i niepewnym postępowaniem spornym.

Niemniej rejestracja Twojego znaku towarowego na rzecz konkurenta jest szalenie niebezpieczna.

  1. Po pierwsze może on zażądać od Ciebie zaprzestania naruszania jego praw. Formalnie bowiem to on dysponuje „monopolem prawnym” na Twój znak towarowy.
  2. Po drugie, może wykorzystywać rejestrację znaku towarowego do szantażu. Najczęściej przedstawi Ci ofertę „nie do odrzucenia” związaną z odkupieniem praw do znaku.
  3. Po trzecie konkurent może szkodzić Ci wizerunkowo. Legitymując się świadectwem ochronnym wydanym przez Urząd Patentowy RP może ogłaszać, że działa legalnie a ty łamiesz jego prawo. A skoro świadomie naruszasz przepisy to niewykluczone, że oszukujesz również w innych sprawach…

Kto chciałby ukraść markę Twojej firmy?

Być może pomyślisz, że Ciebie to nie dotyczy. Sytuacja kiedy ktoś chce ukraść markę firmy to absolutny wyjątek. Niestety jako rzecznik patentowy z takimi „wyjątkami” mam do czynienia dość często. Walka jaką w imieniu klientów toczymy później o odzyskanie ich marek wymaga ogromnego wysiłku. Dla samych przedsiębiorców to równocześnie sytuacja szalenie stresująca.

Wyobraź sobie, że ktoś nagle chce przejąć efekt Twoich 10 lat pracy nad firmą!

Poniżej przedstawiam Ci trzy autentyczne historie z którymi zetknąłem się w trakcie mojej pracy zawodowej. Są to niejako modelowe przykłady kiedy ktoś próbuje ukraść markę firmy.

1 – Były wspólnik.

Trzech młodych chłopaków postanowiło otworzyć klub sportowy. Chcieli przekuć swoją pasję w biznes. Wynajęli salę treningową w pobliskiej siłowni i kupili niezbędny sprzęt. Po niecałym roku ćwiczyło u niech niemal 100 osób. Pojawiły się pierwsze poważne pieniądze… i konflikt między wspólnikami. Dwóch chciało każdą zarobioną złotówkę dalej inwestować w klub. Pozostały preferował natychmiastową wypłatę zysków. Odmienna wizja rozwoju firmy sprawiła, że opuścił spółkę. Postanowił jednak przejąć jej markę właśnie rejestrując na siebie jej znak towarowy.

2 – Były pracownik.

To jedna z tych historii, które Robert opisywał w artykule „Krwawy poniedziałek”. Pracownik był w firmie niemal od początku jej istnienia. Z czasem zyskiwał coraz większe umiejętności i zaufanie szefa. Po 10 latach stał się jego prawą ręką. Odpowiadał za pilnowanie terminów i podpisywanie umów. Wiedział jakie jego pracodawca ma marże i kim są jego najlepsi klienci. Znał ich osobiście, jadał z nimi obiady i to do niego dzwonili jak pojawiały się jakieś problemy. W którymś momencie ten człowiek zadał sobie pytanie – po co mi szef skoro wszystko doskonale ogarniam sam.

Efekt?

Z dnia na dzień odszedł z firmy i założył własną. Przejął przy tym wszystkich kluczowych klientów. Przeszli do niego również najlepsi pracownicy. Na dokładkę oczywiście zgłosił na siebie znak towarowy byłego pracodawcy.

3 – Konkurent z branży.

Mój klient prowadził lokalny biznes na południu Polski. Miał oryginalny pomysł oparty o jego zamiłowanie do Włoch. Przez niemal 10 lat promował go na wiele sposobów. Zaczął uzyskiwać nagrody i wyróżnienia. Pisano o nim również w branżowych czasopismach. Tą sielankę zaburzył pewien lokalny przedsiębiorca. Początkowo działał on w innej branży, ale postanowił rozszerzyć wachlarz oferowanych usług. Sprawdził, że mój klient nie chronił swojego znaku towarowego więc zgłosił go na siebie. Później pozwał mojego klienta żądając od niego zmiany nazwy pod którą działał. Tym samym podjął próbę przejęcia cudzej dobrze rozpoznawalnej marki.

Co zrobić gdy ktoś próbuje ukraść markę Twojej firmy?

Zawsze powtarzam, że najlepsza jest prewencja.

Wszystkie powyższe historie łączy jedno. Żaden z tych przedsiębiorców nie miał zarejestrowanego swojego znaku towarowego. Powinni dokonać zgłoszenia od razu jak poczuli, że ich biznes „chwycił”. To wyeliminowałoby wszystkie późniejsze problemy. Mogliby legitymować się wcześniejszą datą rejestracji znaku co skutecznie spacyfikowałoby działania konkurentów.

Jeżeli ktoś chce ukraść markę twojej firmy nie jesteś jednak bezbronny. Od zasady „kto pierwszy ten lepszy” są pewne wyjątki. Przepisy ustawy pwp mówią:

131 ust. 2 pkt 1

Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, jeżeli zostały zgłoszone w złej wierze do Urzędu Patentowego w celu uzyskania ochrony.

W orzecznictwie przyjmuje się, że w złej wierze działa ten, kto wie lub powinien wiedzieć, że prawo mu nie służy. Problem w tym, że udowodnienie złej wiary nie jest takie proste. A może się to okazać szalenie trudne, jeżeli zgłaszający zawczasu wszystko taktycznie przygotuje.

Niestety dla Ciebie Urząd Patentowy RP nie jest w stanie sprawdzić czy zgłaszający działa w złej wierze. W końcu teoretycznie może przecież mieć Twoją zgodę na rejestrację. Formalnie więc możesz powoływać się na zarzut złej wiary np. we wniosku o unieważnienie takiego znaku.

Tak jak Ci jednak wspomniałem na początku, wiąże się to z koniecznością wejścia w tryb sporny. A rozprawy będą się odbywały przed Urzędem Patentowym RP. W takim sporze może Cię reprezentować rzecznik patentowy. Musisz się jednak przy tym liczyć, że na jednej rozprawie się nie skończy. Tym samym cały proces może zając grubo ponad rok. Im sprawa bardziej skomplikowana, a strony zawzięte… tym wszystko rozciąga się w czasie.

A chodzi tutaj o być, albo nie być dla Twojej firmy. Jeżeli bowiem zostaniesz zmuszony do zmiany nazwy pod którą działasz to całkowicie znikasz z pola widzenia swoich klientów.

Na koniec zachęcam Cię do obejrzenia poniższego nagrania. Opowiadam w nim o kolejnym błędzie, który często popełniają przedsiębiorcy. Zadaję tam pytanie kto jest właścicielem Twojego firmowego logo. Ty czy nadal grafik, który je dla Ciebie stworzył?

Spór między wspólnikami i członkami zarządu, a odpowiedzialność członków zarządu za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa i zakazu konkurencji

Rozstanie wspólnika ze spółką to bolesny proces. Nawet jeżeli jest następstwem sprzedaży udziałów na rzecz inwestora i wiąże się z otrzymaniem satysfakcjonującej ceny. Założyciel spółki traktuje swoje dzieło bardzo osobiście. Tym bardziej więc bolesne jest przymusowe rozstanie ze spółką, będące wynikiem konfliktu z pozostałymi wspólnikami.

W wielu spółkach kapitałowych wspólnicy często pełnią jednocześnie funkcję członków zarządu. Nie jest to szczęśliwe rozwiązanie z punktu widzenia ich odpowiedzialności. Jest to jednak naturalne następstwo ich osobistego zaangażowania w prowadzenie spraw spółki, tego, że na początku byli jedynymi pracownikami firmy. To ich osobista praca, zaangażowanie i pomysły były podstawą sukcesu oraz rozwoju spółki.

Konflikt między wspólnikami

Z biegiem czasu, gdy spółka osiąga sukces i zatrudnia wielu pracowników, zapomina się o tym. Liczą się bieżące sprawy. I właśnie w tych bieżących sprawach dochodzi do różnicy zdań, która czasami przeradza się w konflikt. Rezultatem takiego konfliktu może być przymusowe lub dobrowolne wyjście wspólnika ze spółki.

Jest to najczęściej moment, w którym były wspólnik i członek zarządu zakłada nową spółkę i zaczyna prowadzić działalność konkurencyjną. Jako że uznaje się za ojca sukcesu spółki z której został wyproszony, w nowej firmie stosuje te same rozwiązania, korzysta z tych samych dostawców, oferty kieruje do tych samych klientów oraz proponuje zatrudnienie pracownikom spółki, z którymi współpracował. Uważa, że ma do tego prawo. Przecież sam ich pozyskał w poprzedniej spółce.

Właśnie wtedy często dochodzi do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa. Z punktu widzenia prawa taka sytuacja niczym nie różni się od naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa przez pracownika lub byłego pracownika. Członek zarządu i wspólnik nie ma żadnych praw do informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa spółki. Nawet wówczas, gdy posiada sto procent kapitału zakładowego.

Konkurencja ze strony byłego członka zarządu

Jeżeli spółka nie podpisała z członkiem zarządu umowy o zakazie konkurencji, to po ustaniu mandatu jest on ograniczony tylko prawem tajemnicy przedsiębiorstwa i ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jak pokazuje doświadczenie, konkurencja ze strony byłego członka zarządu jest dla spółki szczególnie wyniszczająca. Przykład takiej sprawy opisałem artykule Przejęcie 70% klientów w ciągu jednego miesiąca.

Bądź na bieżąco!

Zapisując się, wyrażasz zgodę na przesyłanie na podany adres e-mail informacji o nowościach, produktach, usługach, promocjach i ofertach bloga Tajemnica Przedsiębiorstwa.

Wiadomości wysyłam nieczęsto, a Twoje dane będą u mnie bezpieczne.

Zapisałeś się, sprawdź swoją skrzynkę e-mail i potwierdź chęć otrzymywania moich listów.