Trzech pracowników oskarżonych o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa

Breaking News Screen over red background

Jak podaje Komenda Powiatowa Policji w Rawiczu, trzech pracowników wrocławskiej spółki zostało oskarżonych o bezprawne ujawnienie i wykorzystanie informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa.

Oskarżonymi są przedstawiciele wrocławskiej spółki z branży gazowniczej, której główny zakład położony jest Rawiczu. Wśród oskarżonych znalazł się prezes zarządu spółki, jeden z dyrektorów oraz pracownik zajmujący się sprzedażą armatury gazowej.

Informacje oraz poufne dane miał „wykraść” pracownik rawickiej spółki, który niedługo po ogłoszeniu konkursu i złożeniu ofert rozpoczął świadczenie pracy na rzecz wrocławskiej konkurencji. Pozostałym dwóm oskarżonym zarzucono bezprawne wykorzystanie tej wiedzy w ofercie ich firmy.

Do czynu nieuczciwej konkurencji miało dość w związku z dostawą urządzeń niezbędnych do budowy gazociągu wysokiego ciśnienia relacji Rembelszczyzna – Gustorzyn, którego wykonawcą była PGNiG Technologie S.A., a inwestorem Operator Gazociągów Przesyłowych „ GAZ-SYSTEM” S.A.

Nadzwyczajne podobieństwa

Poszkodowana spółka z Rawicza ubiegała się o kontrakt o wartości ponad 680.000 EUR. Prace nad ofertą rozpoczęto już w 2008r. Wielokrotnie omawiano z inwestorem i wykonawcą szczegóły projektu, podpowiadano rozwiązania.

Kiedy negocjacje były już ukończone, umowa przygotowana i brakowało jedynie podpisu uprawnionej osoby, do PGNiG Technologie  S.A. wpłynęła oferta wrocławskiej firmy.

Oferta wykazywała nadzwyczajne podobieństwa do wcześniejszej oferty spółki z Rawicza. Podobieństwo dotyczyło między innymi takich samych błędów stylistycznych występujących w tych samych miejscach oferty, takich samych szat graficznych, ilości spacji – odstępów w tekście oraz bloków sformułowań.

Ten stan faktyczny był podstawą aktu oskarżenia.

Znowu byli pracownicy

Co charakterystyczne, o przestępstwie Prokuraturę Rejonową w Rawiczu zawiadomili przedstawiciele Komitetu Obrony Miejsc Pracy pokrzywdzonej spółki.

I co już mniej charakterystyczne, bo typowe, ich zdaniem kierownictwo wrocławskiej firmy to w rzeczywistości byli pracownicy i zarządzający rawickiej spółki, którzy wobec złej sytuacji finansowej, w jakiej do niedawna znajdował się kierowany przez nich zakład postanowili odejść i utworzyć konkurencyjną spółkę.

Jak zwykle z ciekawością czekam na rozwój wypadków. Więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj.

Źródło: Tomasz Duszak, Nieuczciwa konkurencja przy kontrakcie gazowym.

Cyberprzestępczość w branży turystycznej

Breaking News Screen over red backgroundNaruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa często wiąże się z popełnieniem przestępstwa komputerowego. Jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że większość wartościowych informacji przechowywanych jest w systemach informatycznych.

Poniżej opisuję sprawę dotyczącą branży turystycznej, chociaż w codziennym życiu taka sytuacja przytrafia się firmom działającym w każdej branży. Firmy turystyczne, podobnie jak firmy działające w branży pośrednictwa finansowego i ubezpieczeniowego, należą jedynie do grupy podwyższonego ryzyka.

Nieuczciwa konkurencja w branży turystycznej

Poznańskie biuro podróży Fun Club zarzuciło swojemu konkurentowi nieuczciwą konkurencję, włamanie na serwer, kopiowanie danych klientów, informacji o sprzedaży i atrakcyjności poszczególnych kierunków wycieczek. Proceder miał polegać na tym, że informatyk konkurencyjnego biura podróży miał przez rok posiadać nielegalny dostęp do serwera i kopiować dane. W tym czasie miało dojść do prawie 3000 logowań.

Jak twierdzi członek zarządu biura podróży Fun Club, konkurencyjne biuro podróży Oskar, również z Poznania, poznało jego politykę cenową i dane klientów, a następnie zaczęło wysyłać im oferty z niższą ceną. W konsekwencji nastąpiła utrata części klientów. Firma Oskar zaprzecza tym zarzutom oraz twierdzi, że sama właśnie pada ofiarą nieuczciwej konkurencji. Obecnie sprawa jest przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez policję i nadzorowanego przez Prokuraturę Rejonową w Poznaniu. Więcej na ten temat można przeczytać w tym artykule autorstwa Łukasza Cieśli w serwisie Gloswielkopolski.pl. Na dzień dzisiejszy sprawa jest „rozwojowa”. Jak było naprawdę, dowiemy się.

Tajemnica przedsiębiorstwa i przestępstwo komputerowe

Gdyby twierdzenia poszkodowanego biura podróży okazały się prawdziwe, w grę wchodziłyby co najmniej cztery przestępstwa. Dwa z nich to oczywiście przestępstwa naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa, przewidziane w art. 23 ust. 1 i ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Pozostałe dwa to przestępstwa przeciwko ochronie informacji opisane w art. 266 i 267 Kodeksu karnego.

Jeżeli informatyk biura podróży, któremu zarzuca się nielegalne działania, był wcześniej pracownikiem poszkodowanego konkurenta, to ponosić będzie odpowiedzialność na podstawie art. 23 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z tym przepisem przestępstwo popełnia ten, kto wbrew obowiązkowi w stosunku do byłego pracodawcy ujawnia innej osobie informację stanowiącą tajemnicę przedsiębiorstwa, jeżeli wyrządza to poważną szkodę przedsiębiorcy. Dodatkową podstawę odpowiedzialności stanowi przepis art. 266 Kodeksu karnego, który dla istnienia przestępstwa nie wymaga, by bezprawne działanie wyrządziło poważną szkodę.

Jeżeli informatyk nie był wcześniej pracownikiem poszkodowanego biura i nie był zobowiązany do zachowania poufności informacji, to i tak może on ponosić odpowiedzialność karną za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa. Takiej sytuacji dotyczy przepis art. 23 ust. 2 uznk, zgodnie z którym karze podlega ten, kto uzyskawszy bezprawnie informację stanowiącą tajemnicę przedsiębiorstwa, ujawnia ją innej osobie lub wykorzystuje we własnej działalności gospodarczej. Jest oczywiste, że pozyskanie informacji poprzez logowanie się na cudzy serwer bez upoważnienia stanowi bezprawne uzyskanie informacji. Na tej samej podstawie odpowiedzialność ponosić będzie pracodawca informatyka.

Cyberprzestępstwo – bezprawny dostęp do systemu

Najciekawsze jest jednak to, że w omawianej sprawie mamy do czynienia z przestępstwem komputerowym polegającym na bezprawnym uzyskaniu dostępu do całości lub części systemu informatycznego. Zgodnie z przepisem art. 267 § 2 Kodeksu karnego osoba bezprawnie uzyskująca dostęp do systemu informatycznego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwu. Więcej na temat cyberprzestępczości w powiązaniu z naruszeniem tajemnicy przedsiębiorstwa napiszę w następnych wpisach.

Będę obserwował tę sprawę. Stay tuned…

Były pracownik jednej z oświęcimskich firm podejrzany o nieuczciwą konkurencję

Niedawno znalazłem informację, że policja w Oświęcimiu zakończyła postępowanie przeciwko pracownikowi podejrzanemu o nieuczciwą konkurencję.Breaking News Screen

Jak wynika z informacji zmieszczonej na stronie internetowej policji, pracownik wykorzystał zdobyte w firmie informacje, w tym m.in. dane klientów, ceny i źródła zaopatrzenia, daty kończących się kontraktów, szczegóły ofert, które następnie przekazał innemu przedsiębiorcy. Na skutek tych działań poprzedni pracodawca zaczął tracić klientów i popadł w kłopoty finansowe. Co typowe w takich sprawach, były pracownik przygotowywał się do przejęcia kluczowych klientów na kilka miesięcy przed zwolnieniem się. Informację policji możesz znaleźć tutaj

Jako podstawę karną odpowiedzialności wskazano przepis art. 23 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz art. 266 Kodeksu karnego. Więcej na temat tych przepisów znajdziesz tutaj.

Będę obserwował tę sprawę i napiszę na blogu o jej dalszym ciągu.

Przejęcie 70% klientów byłego pracodawcy w ciągu jednego miesiąca

W ciągu jednego miesiąca agencja pracy tymczasowej wysyłająca opiekunki do Niemiec i Francji straciła 70% opiekunek i tyle samo klientów. Zostali oni przejęci przez konkurencyjną spółkę, założoną przez byłego członka zarządu. Nowa spółka przejęła również prawie wszystkich pracowników działu zajmującego się tymi klientami.Telefon

Sprawa jest typowa. Mamy tu do czynienia z odejściem menedżera, przejęciem zespołu z którym pracował, a następnie przejęciem klientów, których obsługiwał ten zespół. Klasyka.

Jest to również świetny przykład sprawy z happy endem. Przedsiębiorcy nie wiedzą, jak sobie radzić w takich sytuacjach, i najczęściej po prostu sobie nie radzą. Nie robią nic, albo robią to źle. Tym razem było inaczej.

Zapraszam do zapoznania się ze sprawą.

Spór między członkami zarządu

Klientami powodowej spółki były osoby, które potrzebowały pomocy przy opiece nad członkami swoich rodzin. Do najważniejszych rynków spółki należały Francja i Niemcy (w uzasadnieniu Sądu odpowiednio „F” i „N”).

Jeden z członków zarządu spółki, pan S.S., nadzorował właśnie oba te rynki. Pomiędzy nim a pozostałymi członkami zarządu narastał konflikt, wobec czego postanowił odejść. W połowie kwietnia 2011 r. złożył rezygnację z funkcji członka zarządu. Jednak zanim to zrobił, poczynił przygotowania do otwarcia nowej firmy w tej samej branży.

Często naradzał się z pracownikami obsługującymi rynki niemiecki i francuski, które nadzorował. Chciał, aby część z nich przeszła do jego nowej firmy. W konsekwencji tych rozmów na początku kwietnia 2011 r., a zatem jeszcze przed złożeniem rezygnacji, pracownicy podjęli decyzję o odejściu i złożyli na jego ręce wypowiedzenia umów o pracę.

Wypowiedzenia upływały pod koniec kwietnia. Potwierdził odbiór wypowiedzeń, lecz nie przekazał ich pozostałym członkom zarządu. Nie wiedzieli więc oni o tym, że umowy o pracę z tymi pracownikami ulegną rozwiązaniu pod koniec kwietnia. Wypowiedzenia umów o pracę miały ujrzeć światło dzienne w odpowiednim momencie.

Co okaże się późnej ważne, pracownicy podpisywali umowy z rodzinami i opiekunami na czas określony, do końca kwietnia 2011 r. Dziwnym zbiegiem okoliczności konkurencyjna spółka miała rozpocząć działalność od maja 2011 r.

Zobaczmy, jak wygląda prawdziwy Armagedon

W dniu złożenia rezygnacji z funkcji członka zarządu przez pana S.S. drugi członek zarządu zorganizował spotkanie z pracownikami działu klientów niemieckich i francuskich. Odbył rozmowę z każdym z pracowników na temat dalszej pracy w spółce, nie wiedząc o tym, że pracownicy ci działają w porozumieniu z odchodzącym członkiem zarządu i już na początku kwietnia złożyli wypowiedzenia umów o pracę.

Po 18 kwietnia 2011 r. pracownicy działu francuskiego i niemieckiego wręczali zarządowi odpisy wypowiedzeń umów o pracę, na których znajdowało się potwierdzenie ich odbioru z początku kwietnia, dokonane przez odchodzącego członka zarządu. Wypowiedzenia upływały pod koniec kwietnia. Do konkurencyjnej spółki przeszedł niemal cały dział pracowników zajmujący się rynkiem niemieckim i francuskim.

Na początku maja do powodowej spółki dzwoniły opiekunki oraz rodziny informując, że przenoszą się do spółki utworzonej przez odchodzącego członka zarządu. Z rozmów wynikało, że zostali poinformowani, iż nowa spółka jest kontynuatorem działalności powodowej spółki i przejęła część jej  przedsiębiorstwa. Istotne było też to, że znaczna część opiekunek miała umowy podpisane do 30 kwietnia 2011 r., wobec czego od razu mogły przenieść się do konkurencyjnej spółki. Rodziny przechodziły wraz z opiekunkami. Informowały, że były przywiązane do opiekunek i nie chciały zrywać z nimi współpracy.

„Lawina zdarzeń” i pozamiatane

Jak sugestywnie stwierdził Sąd Okręgowy w Nowym Sączu „lawina zdarzeń, które nastąpiły w kwietniu 2011 r. pozwala wnioskować, iż nie były one przypadkowe, a dokładnie zaplanowane, tym bardziej że znaczna część opiekunek, z którymi współpracowała pozwana, miała podpisane umowy do końca kwietnia 2011 r., co pozwalało im na podjęcie współpracy z nowoutworzoną firmą” (cytat z wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie).

Ostatecznie na odejście zdecydowało się około 70% opiekunek. Do końca maja było pozamiatane.

Po czerwcu 2011 r. do powodowej spółki tylko sporadycznie i przez przypadek docierały kontakty od klientów i opiekunów, którzy omyłkowo wybierali stary numer telefonu.

Pozew

Poszkodowana spółka wytoczyła szereg pozwów przeciwko swoim byłym pracownikom. W tej konkretnej sprawie pozwanym była jedynie pani K.J., która zajmowała się obsługą klienta, a jej praca polegała między innymi na utrzymywaniu współpracy z pośrednikami, przedstawianiu im ofert pracy i pozyskiwaniu nowych klientów.

Miała dostęp do bazy danych kontrahentów, tj. pośredników i rodzin, u których pracowały opiekunki, oraz bazy danych opiekunek i kandydatek na opiekunki. Dostęp do baz danych był zabezpieczony hasłem, a powodowa spółka stosowała prawne i fizyczne zabezpieczenia informacji.

W nowej firmie pozwana została zatrudniona na stanowisku kierownika do spraw klienta. Nadzorowała pracę zespołu, który obsługiwał rynek niemiecki. Wykonywała podobną pracę do tej, którą wykonywała będąc zatrudniona w powodowej spółce.

Co takiego zrobił były pracownik

Poszkodowana spółka zarzuciła pozwanej, że przekazała konkurencyjnemu podmiotowi poufne informacje dotyczące organizacji pracy, bazy pracowników i klientów, namawiała pracowników, by odeszli z nią do nowej firmy i informowała klientów, że powodowa spółka ma problemy finansowe, a dział niemiecki został przejęty przez nową spółkę. Jednocześnie namawiała opiekunki i rodziny do podjęcia współpracy z nową firmą.

W wyniku tych działań pozwana wyrządziła powodowej spółce poważną szkodę w związku z utratą części klientów i pracowników oraz spadkiem konkurencyjności firmy.

Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa

Sąd stwierdził, że pozwana dzwoniąc do opiekunek, rodzin niemieckich i pośredników niemieckich, posługiwała się danymi, które należały do powódki i stanowiły jej tajemnicę przedsiębiorstwa.

Zdaniem sądów obu instancji posługiwanie się danymi teleadresowymi kontrahentów i klientów powódki stanowiło naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa.

Zważywszy na charakter działalności powodowej spółki, to jest pośrednictwo pracy i organizację pracy tymczasowej, dane osobowe osób świadczących tę pracę i osób potrzebujących takich pracowników mają istotną wartość handlową, stanowiąc niemal fundament funkcjonowania takiego przedsiębiorcy na rynku. Nie są to informacje powszechnie dostępne, ani takie, których uzyskanie nie nastręcza żadnych trudności. Jednocześnie powodowa spółka posiadała prawne i fizyczne zabezpieczenia poufności informacji, które były wystarczające do uznania, że przedsiębiorca przedsięwziął niezbędne działania w celu zachowania poufności informacji.

Wyrok

Sąd zobowiązał pracownika do opublikowania oświadczenia zawierającego przeprosiny za dopuszczenie się czynu nieuczciwej konkurencji i zasądził od niego kwotę 10.000 zł na cel społeczny. Pracodawca nie żądał odszkodowania, ale gdyby go żądał, to zapewne sąd by je przyznał.

Wnioski na przyszłość – przetrwają najsilniejsi!

Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa rzadko kiedy występuje samodzielnie. Najczęściej jest jednym z kilku czynów nieuczciwej konkurencji, popełnianych w zestawie. I tak też było w komentowanej sprawie.

Odchodzący pracownik dopuścił się naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa (art. 11 UZNK), rozpowszechnienia nieprawdziwych informacji o byłym pracodawcy (art. 14 UZNK), nakłaniania osób świadczących pracę do niewykonania lub nienależytego wykonania umowy oraz nakłaniania klientów lub innych osób do rozwiązania umowy lub niewykonania lub nienależytego wykonania umowy (art. 12 UZNK).

Przedsiębiorcy powinni wziąć przykład z tego wyroku i pozywać nieuczciwych pracowników oraz ich nowych pracodawców. Właśnie po to jest ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się ze mną:

e-mail: robert.solga@solga.pl

tel.: + 48 662 050 782

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 15 listopada 2012 r., sygn. akt I ACa 1024/12, utrzymujący w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z dnia 22 czerwca 2012 r.

Czy relacje z klientami i wiedza specjalistyczna stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa?

Dobre relacje z klientami, to stabilna i owocna współpraca. Dlatego firmy inwestują w te relacje poważne środki. Wystarczy wskazać na szkolenia, konferencje, wydatki na marketing, reprezentację i reklamę. Jest to działanie długotrwałe i kosztowne, ale w dłuższej perspektywie opłacalne. W każdej firmie wydatki na ten cel są istotne.

W naturalny sposób relacje z klientami utrzymują pracownicy, którzy ich obsługują. Wytwarza się między nimi zażyłość i klienci z czasem oczekują świadczenia usług przez tego konkretnego pracownika. Stają się zainteresowani jego usługami, a on staje się twarzą firmy.

Dzieje się tak w każdej branży, w której usługi świadczone są osobiście i gdzie kontakt pomiędzy klientem i firmą jest osobisty. Dotyczy to usług prostych oraz takich, które wymagają najbardziej zaawansowanej wiedzy specjalistycznej.

Przykładowo dotyczy to fryzjera, kosmetyczki, trenera fitnessu, przedstawiciela handlowego, agenta ubezpieczeniowego, usług transportowych, spedycyjnych, księgowych, prawniczych, medycznych, inżynieryjnych i tak dalej. Prawdopodobnie dopiszesz do tej listy i swoją branżę.

Jak pokazuje życie, po odejściu pracownika często odchodzą również obsługiwani przez niego klienci. Odchodzący pracownik zabiera z trudem budowane relacje, a wraz z nimi wszystkie przyszłe korzyści z nimi związane. Za darmo.

Czy to jest w porządku? To zależy.

Jeżeli pracownik nie jest związany zakazem konkurencji, przejęcie przez niego klientów pracodawcy możemy rozpatrywać wyłącznie pod kątem popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji. W grę wchodzi przede wszystkim naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa (art. 11 UZNK) oraz nakłanianie klientów przedsiębiorcy do rozwiązania z nim umowy albo niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, w celu przysporzenia sobie korzyści (art. 12 ust. 2 UZNK).

Proponuję przyjrzeć się wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 22 kwietnia 2008 r., który dotyczył przejęcia klientów przez byłego pracownika. Kwestia relacji osobistych okazała się tu kluczowa.

Zażyłość klientów z pracownikiem

W ocenie sądu „nieposzlakowana opinia co do profesjonalizmu pozwanego, a z drugiej strony wysoka personalizacja usług świadczonych dla armatorów i wieloletnia zażyłość z pozwanym, przekonują, że armatorzy preferowali usługi świadczone osobiście przez pozwanego. Okoliczności te są dla sprawy kluczowe i świadczą o tym, że klienci powódki byli zainteresowani usługami właśnie pozwanego co nie wynikało, ani z faktu, że pozwany namówił ich do zaniechania współpracy z powódką, ani z tego, że podstawą oferty kierowanej do kontrahentów była wiedza mogąca stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa powódki. Sąd stanął więc na stanowisku, że nawet posiadanie pewnej wiedzy przez pozwanego o wysokości kontraktów zawieranych przez powódkę nie była w przedmiotowej sprawie na tyle istotna, aby uznać, że decydowała o zdobyciu przez pozwanego klientów powódki.”

Ponadto Sąd stwierdził w tym wyroku, że:

  1. Osobiste doświadczenie i wiedza pracownika zdobyte w toku wieloletniego zatrudnienia, stanowią element dobra osobistego każdej jednostki i jako takie zasługują na ochronę prawną, a zatem mogą być przez tę jednostkę wykorzystywane dla własnej korzyści, tym bardziej, gdy pracodawca nie zadbał o ochronę swoich „tajemnic” poprzez podjęcie niezbędnych działań w celu zachowania poufności określonych informacji.
  2. Wykorzystywanie własnych pomysłów czy przymiotów, a także doświadczeń zawodowych lub kontaktów towarzyskich w celu pozyskania klienteli, nie przesądza o łamaniu klauzul generalnych, których powinien przestrzegać uczciwy kupiec.
  3. Wykorzystywanie przez pracownika we własnej działalności gospodarczej informacji, co do których pracodawca nie podjął działań niezbędnych w celu zachowania ich poufności, należy traktować jako wykorzystywanie wiedzy powszechnej, co do której przedsiębiorca nie ma żadnych ustawowych uprawnień.
  4. Wiedza, doświadczenie i umiejętności zdobyte przez pracownika podczas zatrudnienia nie korzystają z ustawowej ochrony na rzecz przedsiębiorstwa.
  5. Działania marketingowe i reklamowe, w tym zachęty do nawiązania współpracy z danym podmiotem, nie wyczerpują znamion czynu nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 3 i art. 12 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jeśli są zgodne z dobrym obyczajem i z prawem, a także z zasadami uczciwej konkurencji i swobody działalności gospodarczej.

Uwaga na pochopne wnioski

By nie wyciągać pochopnych wniosków, proponuję zapoznać się ze stanem faktycznym, w jakim wyrok został wydany. Czytając same tezy łatwo dojść do powierzchownego wniosku, że przejmowanie klientów byłego pracodawcy jest zawsze dozwolone.

Powództwo

Powódka, spółka ograniczona odpowiedzialnością, wniosła o nakazanie byłemu pracownikowi zaniechania wykorzystywania informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa powódki oraz zaniechania nakłaniania klientów powódki do rozwiązania umów z nią zawartych.

Spółka zarzucała, że pozwany po zakończeniu wieloletniej pracy na jej rzecz rozpoczął prowadzenie konkurencyjnej działalności gospodarczej w oparciu o wiedzę i informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa powódki, a nadto nakłonił dotychczasowych klientów powódki do rezygnacji z jej usług i tym samym przejął większość kontrahentów powódki, co zagroziło i naruszyło interesy przedsiębiorstwa powódki w sposób sprzeczny z prawem i dobrymi obyczajami.

Pracownik bronił się, że nigdy nie zawierał z powódką umowy o zakazie konkurencji, a działalność gospodarczą rozpoczął dopiero 9 miesięcy po zakończeniu zatrudnienia u powódki i korzystał jedynie z własnego doświadczenia zawodowego oraz z osobistych przymiotów, dzięki którym klienci powódki wybrali współpracę z nim, a nie kontynuację współpracy z powodową spółką.

Sąd Okręgowy oddalił powództwo spółki, a Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał ten wyrok w mocy.

W jakich okolicznościach zapadł wyrok?

Pozwany przez 16 lat był pracownikiem powódki, zatrudnionym na stanowiskach stażysty, maklera okrętowego, szefa działu ds. agencyjnych, dyrektora – członka zarządu. Po połączeniu z inną spółką pozwany został dyrektorem.

Był cenionym pracownikiem, cieszył się bardzo dobrą opinią i utrzymywał wzorcowe kontakty z przedstawicielami armatorów obsługiwanych przez powodową spółkę oraz był wielokrotnie chwalony. Posiadał dużą wiedzę w zakresie działalności morskich agencji transportowych oraz związaną z obsługą statków, którą nabył głównie podczas zatrudnienia u powódki w okresie 16 lat, na różnych stanowiskach.

Umowa o pracę z pozwanym uległa rozwiązaniu w dniu 31 marca 2006 r. Przez sześć miesięcy po rozwiązaniu umowy o pracę pracował w spółce o innym profilu.

Dopiero w grudniu 2006 r., a zatem w dziewięć miesięcy po rozwiązaniu umowy o pracę, pozwany rozpoczął konkurencyjną działalność gospodarczą. Pod koniec grudnia 2006 r. dokonał obsługi agencyjnej dwóch statków należących do tego samego armatora. Statki te były wielokrotnie obsługiwane przez powódkę, którą łączyła z armatorem długoletnia umowa. W styczniu dokonał obsługi następnego statku należącego do tego samego armatora, a w dalszym okresie wielu innych statków, których część obsługiwała wcześniej powodowa spółka.

Pozwany wynajmował biuro, które niegdyś było wynajmowane przez powódkę. W rozmowach z klientami nie wypowiadał się na temat powodowej spółki w sposób negatywny.

Stanowisko sądu co do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa

Sąd doszedł do wniosku, że były pracownik nie naruszył tajemnicy przedsiębiorstwa. Z dwu powodów.

Po pierwsze spółka nie wykazała, iż wiedza o armatorach i obsługujących ich przedsiębiorstwach nie była powszechnie znana w środowisku usług portowych. Sąd zauważył, że „Nie można mówić też o bezprawnym wykorzystywaniu przez pozwanego bazy klientów powódki, bowiem informacje o podmiotach obsługujących danych armatorów są powszechnie dostępne – m.in. w Internecie – co przyznał także prezes zarządu powodowej spółki (…).”

Po wtóre dlatego, iż powódka nie wykazała, że wiedza o klientach była w sposób szczególny zabezpieczona i że pozwany mógł ją zdobyć tylko od powódki.

Podsumowując, powodowa spółka nie wykazała, że przysługiwało jej prawo tajemnicy przedsiębiorstwa (o definicji prawa tajemnicy przedsiębiorstwa przeczytasz tutaj).

Dodatkowo jednak sąd stwierdził coś, co czyni ten wyrok tak wyjątkowy.

Tajemnica przedsiębiorstwa a wiedza specjalistyczna i relacje z klientami

Otóż „Pozwany rozpoczynając działalność gospodarczą tożsamą z działalnością powódki, niewątpliwie korzystał ze zdobytych podczas zatrudnienia informacji co do obsługi agencyjnej statków, jednak istnieje zasadnicza różnica między wiadomościami odpowiadającymi treści pojęcia „tajemnica przedsiębiorstwa” a informacjami wchodzącymi w skład powszechnej, aczkolwiek specjalistycznej wiedzy zdobytej przez pracownika w wyniku własnej działalności zawodowej podczas zatrudnienia. Sam fakt, że pracownik zaczynający pracę u powódki był stażystą i nie posiadał doświadczenia, ani wiedzy „branżowej” nie ma dla rozstrzygnięcia sprawy znaczenia. Wiedza, doświadczenie i umiejętności zdobyte przez pracownika podczas zatrudnienia nie korzystają z ustawowej ochrony na rzecz przedsiębiorstwa.”

Nakłanianie klientów przedsiębiorcy do rozwiązania z nim umowy

Pozwanemu zarzucano również czyn nieuczciwej konkurencji polegający na nakłanianiu klientów do rozwiązania umów z byłym pracodawcą. Również ten zarzut nie został uwzględniony.

Zdaniem sądów nie każde działanie konkurencji w sferze oddziaływania na klientelę przedsiębiorcy będzie ocenione jako bezprawne, pomimo że z reguły prowadzi do strat w dochodach danego przedsiębiorcy. Działanie to jest tylko wtedy sprzeczne z dobrym obyczajem, gdy przybiera postać nadużycia prawa.

O nadużyciu prawa można zaś mówić, gdy pozyskiwanie klienta następuje poprzez wprowadzanie klientów w błąd w celu wykorzystania cudzej renomy lub jej dyskredytacji, poprzez stosowanie sprzecznych z prawem środków nacisku lub zachęt, bądź pasożytnicze odwołanie się do cudzego towaru czy znaku.

Tymczasem wykorzystywanie własnych pomysłów czy przymiotów, a także doświadczeń zawodowych lub kontaktów towarzyskich w celu pozyskania klienteli nie przesądza o łamaniu klauzul generalnych, których powinien przestrzegać uczciwy kupiec.

Fakt nadużycia prawa wymaga pewnego i stanowczego dowodu.

Jakie wnioski?

Relacje osobiste i towarzyskie pracownika z klientem nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa i mogą być przez niego wykorzystane we własnej działalności gospodarczej. Czym innym jest jednak wykorzystanie osobistych relacji i zażyłości z klientem, a czym innym skorzystanie z bazy danych klientów swojego pracodawcy. Ta ostatnia sytuacja nie była rozpatrywana w omawianym wyroku. Trzeba o tym pamiętać.

Istnieje więc cienka linia  pomiędzy tymi relacjami, a informacjami stanowiącymi tajemnicę przedsiębiorstwa. Fakt przekroczenia tej linii musi jednak udowodnić przedsiębiorca, który twierdzi, że naruszone zostały jego tajemnice przedsiębiorstwa. Tymczasem, co sądy obu instancji stwierdziły, powódka nie udowodniła zarzucanych nieuczciwych działań pozwanego.

Tak więc ochrona wynikająca z tajemnicy przedsiębiorstwa zastrzeżona jest tylko dla aktywnych i świadomych przedsiębiorców.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 22 kwietnia 2008 r., I ACa 1467/07.

26 377,56 zł odszkodowania za przejęcie klientów przez pracownika. Bez umowy o zakazie konkurencji.

26 377,56 zł odszkodowania za przejęcie klientów przez pracownika. Bez umowy o zakazie konkurencji.

Obowiązek lojalności jest równy zakazowi konkurencji

Sąd Apelacyjny w Poznaniu przyznał pracodawcy odszkodowanie od pracownika w wysokości 26.377,56 zł za przejęcie klientów (wyrok z dnia 29 kwietnia 2010 r., III APa 3/10).

Dlaczego ta sprawa jest ciekawa? Ponieważ sąd przyznał odszkodowanie za przejęcie klientów, mimo że nie zawarto umowy o zakazie konkurencji.

Nasuwa się oczywiste pytanie, na jakiej podstawie? Dlaczego pracownik ma płacić odszkodowanie za prowadzenie działalności konkurencyjnej, mimo że nie podpisał umowy o zakazie konkurencji. Przecież kodeks pracy przewiduje możliwość zawarcia umowy o zakazie konkurencji w czasie trwania umowy o pracę, a skoro jej nie podpisano, to pracownik powinien mieć prawo prowadzić taką działalność?

Sąd uznał, że obowiązek lojalności jest równy zakazowi konkurencji.

Zanim przejdę do omówienia sprawy muszę zaznaczyć, że obowiązek lojalności wobec pracodawcy obowiązuje tylko w czasie trwania umowy o pracę. Po jej rozwiązaniu ustaje zarówno obowiązek lojalności, jak i ewentualny umowny zakaz konkurencji w czasie trwania umowy o pracę.

Jeżeli pracodawca chce uchronić się przed przejęciem klientów po rozwiązaniu umowy o pracę, powinien zawrzeć umowę o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy oraz utworzyć tajemnicę przedsiębiorstwa.

W konkurencji z pracownikiem, pracodawca jest bez szans

Sąd zauważył również coś, o czym pracodawcy wiedzą od dawna.

Otóż gdy pracownik konkuruje z pracodawcą, pracodawca jest na przegranej pozycji.

Dlaczego? Ponieważ to pracownik zna zasady działania pracodawcy i ta wiedza zapewnia mu nieuczciwą przewagę.

Zdaniem sądu w sytuacji, gdy pracownik konkuruje własną działalnością gospodarczą z pracodawcą, pozycja pracodawcy jako konkurenta jest znacznie osłabiona w stosunku do konkurencyjnej firmy pracownika. Pracownik zna bowiem mechanizmy rynkowe i zasady działania pracodawcy i ta wiedza pozwala mu na elastyczne prowadzenie własnej działalności gospodarczej.

W rozpoznawanej sprawie pozwany świadczył usługi na rzecz klientów swojego pracodawcy, co sąd ocenił jako działanie na szkodę pracodawcy.

Obowiązek lojalności wobec pracodawcy

Obowiązek lojalności pracownika wobec pracodawcy wynika przepisu art. 100 § 2 pkt 4 k.p. Zgodnie z tym przepisem pracownik powinien dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

Jak należy rozumieć ten przepis w kontekście zakazu konkurencji?

Nie ulega wątpliwości, że działalność gospodarczą prowadzi się w celu osiągnięcia zysku. Jeżeli zatem pracownik prowadzi działalność gospodarczą konkurencyjną wobec pracodawcy, to zachodzi sprzeczność interesów pracodawcy i pracownika. Co więcej, ta sprzeczność interesu jest oczywista. Nie da się bowiem pogodzić bezkolizyjnie pracy u pracodawcy, prowadzącego działalność konkurencyjną wobec działalności pracownika, z własną działalnością gospodarczą.

Zdaniem sądu prowadzenie działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy stanowi naruszenie obowiązku dbania o dobro zakładu pracy, który jest podstawowym obowiązkiem pracowniczym zgodnie z przepisem art. 100 § 2 pkt 4 k.p.

Wyrok został wydany w następującym stanie faktycznym

Pracodawca w ramach swojej działalności gospodarczej wykonywał instalacje teletechniczne, elektryczne, montaż central telefonicznych i alarmowych oraz usługi ogólnobudowlane.

W tym celu zatrudnił pozwanego, który zajmował się obsługą klientów, negocjował umowy, zakres robót, wysokość wynagrodzenia, nawiązywał nowe kontakty, składał oferty w odpowiedzi na zapytania klientów, świadczył usługi serwisowe, montażu urządzeń oraz prace budowlane polegające na układaniu kabli i wykonywaniu wykopów. Pozwany został zatrudniony na stanowisku kierownika serwisu.

Pozwany otrzymał do dyspozycji samochód służbowy, laptop wraz z oprogramowaniem oraz służbowy telefon komórkowy.

Pozwany pracownik miał dostęp do tajemnic firmy, znał marże na sprzedawane urządzenia, roboczogodziny, przygotowywał oferty dla kontrahentów, znał ceny urządzeń, miał dostęp do informacji technicznych i kontrahentów. Sporządzał kosztorysy i sprawdzał oferty pod względem technicznym. Oferty zweryfikowane przez pracownika były następnie akceptowane przez pracodawcę i wysyłane do klienta.

W czasie trwania umowy o pracę pracownik otwarł własną działalność gospodarczą, lecz nie poinformował o tym pracodawcy. W ramach tej działalności gospodarczej początkowo współpracował z firmami, które nie były klientami powoda. Po jakimś czasie zaczął jednak sprzedawać swoje usługi na rzecz podmiotów, które były klientami pracodawcy, przejmując w ten sposób klientów pracodawcy.

Pracownik sprzedał 19 klientom swojego pracodawcy usługi o wartości 175 850,40 zł.

Sąd przyjął, że szkoda pracodawcy równa jest utraconemu zyskowi, jaki pracodawca osiągnąłby, gdyby sam wykonywał przejęte zlecenia. Ustalono, że jest to 15% wartości zleceń, czyli  26.377,56 zł.

Jakie są wnioski dla pracowników i pracodawców

Zdaniem sądu pracodawca utracił klientów wskutek nielojalnego zachowania pracownika, którego postępowanie naruszyło regułę art. 100 § 2 pkt 4 k.p. Pracownik „przejmując” klientów pracodawcy, umyślnie wyrządził mu szkodę, a więc jest on obowiązany do jej naprawienia w pełnej wysokości, obejmującej również utracony zysk (art. 122 k.p.).

Sąd uznał, że decydujące znaczenie ma zachowanie pracownika, a nie klienta, których chce skorzystać z usług pracownika prowadzącego własną działalność gospodarczą.

Klient jest zainteresowany w uzyskaniu jak najlepszego efektu pod względem cenowym i jakościowym. To są kryteria, które decydują o wyborze usługodawcy. Pozwany jako pracownik, dbając o interesy pracodawcy, był zobowiązany działać na rzecz swojego pracodawcy i nie dopuścić, aby klient rezygnował z usług pracodawcy.

Dlatego też oferowanie przez pozwanego pracownika usług dla byłych klientów pracodawcy należy ocenić jako działanie pozwanego na szkodę pracodawcy.

Kiedy działalność konkurencyjna nie narusza obowiązku lojalności

Sąd bardzo jasno zakreślił granicę pomiędzy dozwolonym prowadzeniem działalności konkurencyjnej,  a zakazanym konkurowaniem z pracodawcą.

Otóż jedynie jednoznaczne dowody potwierdzające, że pracownik prowadzący działalność konkurencyjną rezygnuje ze współpracy z klientami swojego pracodawcy, pozwolą na uznanie, że postępuje w stosunku do pracodawcy zgodnie z regułą przepisu art. 100 § 2 pkt 4 k.p.

Lojalna postawa pracownika w stosunku do pracodawcy, polegająca na rezygnacji ze świadczenia usług na rzecz klientów pracodawcy, wyklucza zarzut działania na szkodę pracodawcy.

Bądź na bieżąco!

Zapisując się, wyrażasz zgodę na przesyłanie na podany adres e-mail informacji o nowościach, produktach, usługach, promocjach i ofertach bloga Tajemnica Przedsiębiorstwa.

Wiadomości wysyłam nieczęsto, a Twoje dane będą u mnie bezpieczne.

Zapisałeś się, sprawdź swoją skrzynkę e-mail i potwierdź chęć otrzymywania moich listów.