Dobre relacje z klientami, to stabilna i owocna współpraca. Dlatego firmy inwestują w te relacje poważne środki. Wystarczy wskazać na szkolenia, konferencje, wydatki na marketing, reprezentację i reklamę. Jest to działanie długotrwałe i kosztowne, ale w dłuższej perspektywie opłacalne. W każdej firmie wydatki na ten cel są istotne.

W naturalny sposób relacje z klientami utrzymują pracownicy, którzy ich obsługują. Wytwarza się między nimi zażyłość i klienci z czasem oczekują świadczenia usług przez tego konkretnego pracownika. Stają się zainteresowani jego usługami, a on staje się twarzą firmy.

Dzieje się tak w każdej branży, w której usługi świadczone są osobiście i gdzie kontakt pomiędzy klientem i firmą jest osobisty. Dotyczy to usług prostych oraz takich, które wymagają najbardziej zaawansowanej wiedzy specjalistycznej.

Przykładowo dotyczy to fryzjera, kosmetyczki, trenera fitnessu, przedstawiciela handlowego, agenta ubezpieczeniowego, usług transportowych, spedycyjnych, księgowych, prawniczych, medycznych, inżynieryjnych i tak dalej. Prawdopodobnie dopiszesz do tej listy i swoją branżę.

Jak pokazuje życie, po odejściu pracownika często odchodzą również obsługiwani przez niego klienci. Odchodzący pracownik zabiera z trudem budowane relacje, a wraz z nimi wszystkie przyszłe korzyści z nimi związane. Za darmo.

Czy to jest w porządku? To zależy.

Jeżeli pracownik nie jest związany zakazem konkurencji, przejęcie przez niego klientów pracodawcy możemy rozpatrywać wyłącznie pod kątem popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji. W grę wchodzi przede wszystkim naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa (art. 11 UZNK) oraz nakłanianie klientów przedsiębiorcy do rozwiązania z nim umowy albo niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, w celu przysporzenia sobie korzyści (art. 12 ust. 2 UZNK).

Proponuję przyjrzeć się wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 22 kwietnia 2008 r., który dotyczył przejęcia klientów przez byłego pracownika. Kwestia relacji osobistych okazała się tu kluczowa.

Zażyłość klientów z pracownikiem

W ocenie sądu „nieposzlakowana opinia co do profesjonalizmu pozwanego, a z drugiej strony wysoka personalizacja usług świadczonych dla armatorów i wieloletnia zażyłość z pozwanym, przekonują, że armatorzy preferowali usługi świadczone osobiście przez pozwanego. Okoliczności te są dla sprawy kluczowe i świadczą o tym, że klienci powódki byli zainteresowani usługami właśnie pozwanego co nie wynikało, ani z faktu, że pozwany namówił ich do zaniechania współpracy z powódką, ani z tego, że podstawą oferty kierowanej do kontrahentów była wiedza mogąca stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa powódki. Sąd stanął więc na stanowisku, że nawet posiadanie pewnej wiedzy przez pozwanego o wysokości kontraktów zawieranych przez powódkę nie była w przedmiotowej sprawie na tyle istotna, aby uznać, że decydowała o zdobyciu przez pozwanego klientów powódki.”

Ponadto Sąd stwierdził w tym wyroku, że:

  1. Osobiste doświadczenie i wiedza pracownika zdobyte w toku wieloletniego zatrudnienia, stanowią element dobra osobistego każdej jednostki i jako takie zasługują na ochronę prawną, a zatem mogą być przez tę jednostkę wykorzystywane dla własnej korzyści, tym bardziej, gdy pracodawca nie zadbał o ochronę swoich „tajemnic” poprzez podjęcie niezbędnych działań w celu zachowania poufności określonych informacji.
  2. Wykorzystywanie własnych pomysłów czy przymiotów, a także doświadczeń zawodowych lub kontaktów towarzyskich w celu pozyskania klienteli, nie przesądza o łamaniu klauzul generalnych, których powinien przestrzegać uczciwy kupiec.
  3. Wykorzystywanie przez pracownika we własnej działalności gospodarczej informacji, co do których pracodawca nie podjął działań niezbędnych w celu zachowania ich poufności, należy traktować jako wykorzystywanie wiedzy powszechnej, co do której przedsiębiorca nie ma żadnych ustawowych uprawnień.
  4. Wiedza, doświadczenie i umiejętności zdobyte przez pracownika podczas zatrudnienia nie korzystają z ustawowej ochrony na rzecz przedsiębiorstwa.
  5. Działania marketingowe i reklamowe, w tym zachęty do nawiązania współpracy z danym podmiotem, nie wyczerpują znamion czynu nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 3 i art. 12 ust. 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jeśli są zgodne z dobrym obyczajem i z prawem, a także z zasadami uczciwej konkurencji i swobody działalności gospodarczej.

Uwaga na pochopne wnioski

By nie wyciągać pochopnych wniosków, proponuję zapoznać się ze stanem faktycznym, w jakim wyrok został wydany. Czytając same tezy łatwo dojść do powierzchownego wniosku, że przejmowanie klientów byłego pracodawcy jest zawsze dozwolone.

Powództwo

Powódka, spółka ograniczona odpowiedzialnością, wniosła o nakazanie byłemu pracownikowi zaniechania wykorzystywania informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa powódki oraz zaniechania nakłaniania klientów powódki do rozwiązania umów z nią zawartych.

Spółka zarzucała, że pozwany po zakończeniu wieloletniej pracy na jej rzecz rozpoczął prowadzenie konkurencyjnej działalności gospodarczej w oparciu o wiedzę i informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa powódki, a nadto nakłonił dotychczasowych klientów powódki do rezygnacji z jej usług i tym samym przejął większość kontrahentów powódki, co zagroziło i naruszyło interesy przedsiębiorstwa powódki w sposób sprzeczny z prawem i dobrymi obyczajami.

Pracownik bronił się, że nigdy nie zawierał z powódką umowy o zakazie konkurencji, a działalność gospodarczą rozpoczął dopiero 9 miesięcy po zakończeniu zatrudnienia u powódki i korzystał jedynie z własnego doświadczenia zawodowego oraz z osobistych przymiotów, dzięki którym klienci powódki wybrali współpracę z nim, a nie kontynuację współpracy z powodową spółką.

Sąd Okręgowy oddalił powództwo spółki, a Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał ten wyrok w mocy.

W jakich okolicznościach zapadł wyrok?

Pozwany przez 16 lat był pracownikiem powódki, zatrudnionym na stanowiskach stażysty, maklera okrętowego, szefa działu ds. agencyjnych, dyrektora – członka zarządu. Po połączeniu z inną spółką pozwany został dyrektorem.

Był cenionym pracownikiem, cieszył się bardzo dobrą opinią i utrzymywał wzorcowe kontakty z przedstawicielami armatorów obsługiwanych przez powodową spółkę oraz był wielokrotnie chwalony. Posiadał dużą wiedzę w zakresie działalności morskich agencji transportowych oraz związaną z obsługą statków, którą nabył głównie podczas zatrudnienia u powódki w okresie 16 lat, na różnych stanowiskach.

Umowa o pracę z pozwanym uległa rozwiązaniu w dniu 31 marca 2006 r. Przez sześć miesięcy po rozwiązaniu umowy o pracę pracował w spółce o innym profilu.

Dopiero w grudniu 2006 r., a zatem w dziewięć miesięcy po rozwiązaniu umowy o pracę, pozwany rozpoczął konkurencyjną działalność gospodarczą. Pod koniec grudnia 2006 r. dokonał obsługi agencyjnej dwóch statków należących do tego samego armatora. Statki te były wielokrotnie obsługiwane przez powódkę, którą łączyła z armatorem długoletnia umowa. W styczniu dokonał obsługi następnego statku należącego do tego samego armatora, a w dalszym okresie wielu innych statków, których część obsługiwała wcześniej powodowa spółka.

Pozwany wynajmował biuro, które niegdyś było wynajmowane przez powódkę. W rozmowach z klientami nie wypowiadał się na temat powodowej spółki w sposób negatywny.

Stanowisko sądu co do naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa

Sąd doszedł do wniosku, że były pracownik nie naruszył tajemnicy przedsiębiorstwa. Z dwu powodów.

Po pierwsze spółka nie wykazała, iż wiedza o armatorach i obsługujących ich przedsiębiorstwach nie była powszechnie znana w środowisku usług portowych. Sąd zauważył, że „Nie można mówić też o bezprawnym wykorzystywaniu przez pozwanego bazy klientów powódki, bowiem informacje o podmiotach obsługujących danych armatorów są powszechnie dostępne – m.in. w Internecie – co przyznał także prezes zarządu powodowej spółki (…).”

Po wtóre dlatego, iż powódka nie wykazała, że wiedza o klientach była w sposób szczególny zabezpieczona i że pozwany mógł ją zdobyć tylko od powódki.

Podsumowując, powodowa spółka nie wykazała, że przysługiwało jej prawo tajemnicy przedsiębiorstwa (o definicji prawa tajemnicy przedsiębiorstwa przeczytasz tutaj).

Dodatkowo jednak sąd stwierdził coś, co czyni ten wyrok tak wyjątkowy.

Tajemnica przedsiębiorstwa a wiedza specjalistyczna i relacje z klientami

Otóż „Pozwany rozpoczynając działalność gospodarczą tożsamą z działalnością powódki, niewątpliwie korzystał ze zdobytych podczas zatrudnienia informacji co do obsługi agencyjnej statków, jednak istnieje zasadnicza różnica między wiadomościami odpowiadającymi treści pojęcia „tajemnica przedsiębiorstwa” a informacjami wchodzącymi w skład powszechnej, aczkolwiek specjalistycznej wiedzy zdobytej przez pracownika w wyniku własnej działalności zawodowej podczas zatrudnienia. Sam fakt, że pracownik zaczynający pracę u powódki był stażystą i nie posiadał doświadczenia, ani wiedzy „branżowej” nie ma dla rozstrzygnięcia sprawy znaczenia. Wiedza, doświadczenie i umiejętności zdobyte przez pracownika podczas zatrudnienia nie korzystają z ustawowej ochrony na rzecz przedsiębiorstwa.”

Nakłanianie klientów przedsiębiorcy do rozwiązania z nim umowy

Pozwanemu zarzucano również czyn nieuczciwej konkurencji polegający na nakłanianiu klientów do rozwiązania umów z byłym pracodawcą. Również ten zarzut nie został uwzględniony.

Zdaniem sądów nie każde działanie konkurencji w sferze oddziaływania na klientelę przedsiębiorcy będzie ocenione jako bezprawne, pomimo że z reguły prowadzi do strat w dochodach danego przedsiębiorcy. Działanie to jest tylko wtedy sprzeczne z dobrym obyczajem, gdy przybiera postać nadużycia prawa.

O nadużyciu prawa można zaś mówić, gdy pozyskiwanie klienta następuje poprzez wprowadzanie klientów w błąd w celu wykorzystania cudzej renomy lub jej dyskredytacji, poprzez stosowanie sprzecznych z prawem środków nacisku lub zachęt, bądź pasożytnicze odwołanie się do cudzego towaru czy znaku.

Tymczasem wykorzystywanie własnych pomysłów czy przymiotów, a także doświadczeń zawodowych lub kontaktów towarzyskich w celu pozyskania klienteli nie przesądza o łamaniu klauzul generalnych, których powinien przestrzegać uczciwy kupiec.

Fakt nadużycia prawa wymaga pewnego i stanowczego dowodu.

Jakie wnioski?

Relacje osobiste i towarzyskie pracownika z klientem nie stanowią tajemnicy przedsiębiorstwa i mogą być przez niego wykorzystane we własnej działalności gospodarczej. Czym innym jest jednak wykorzystanie osobistych relacji i zażyłości z klientem, a czym innym skorzystanie z bazy danych klientów swojego pracodawcy. Ta ostatnia sytuacja nie była rozpatrywana w omawianym wyroku. Trzeba o tym pamiętać.

Istnieje więc cienka linia  pomiędzy tymi relacjami, a informacjami stanowiącymi tajemnicę przedsiębiorstwa. Fakt przekroczenia tej linii musi jednak udowodnić przedsiębiorca, który twierdzi, że naruszone zostały jego tajemnice przedsiębiorstwa. Tymczasem, co sądy obu instancji stwierdziły, powódka nie udowodniła zarzucanych nieuczciwych działań pozwanego.

Tak więc ochrona wynikająca z tajemnicy przedsiębiorstwa zastrzeżona jest tylko dla aktywnych i świadomych przedsiębiorców.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 22 kwietnia 2008 r., I ACa 1467/07.

Bądź na bieżąco!

Zapisując się, wyrażasz zgodę na przesyłanie na podany adres e-mail informacji o nowościach, produktach, usługach, promocjach i ofertach bloga Tajemnica Przedsiębiorstwa.

Wiadomości wysyłam nieczęsto, a Twoje dane będą u mnie bezpieczne.

Zapisałeś się, sprawdź swoją skrzynkę e-mail i potwierdź chęć otrzymywania moich listów.