Slider

Krwawy poniedziałek

Wyobraź sobie taki poniedziałek. Jesteś członkiem zarządu albo właścicielem firmy. Po udanym weekendzie zaczynasz z energią nowy tydzień, od kawy, paru raportów i prasy branżowej. Wszystko jest w porządku. Tak, jak ma być. Idealny ład.

I nagle dzwoni do Ciebie pracownik HR z informacją, że Twój zastępca, dyrektor handlowy, odpowiedzialny za kluczowych klientów, właśnie złożył wypowiedzenie. W pierwszym momencie wydaje ci się, że to nieporozumienie, przecież w piątek rozmawialiście o strategii rozwoju, pozyskaniu nowych klientów i planach na następne pół roku. Nic nie zapowiadało takiego biegu wypadków. Po jakimś czasie dociera do Ciebie jednak informacja, że to może być prawda. Że to jest prawda.

Powoli uświadamiasz sobie, że odchodzący pracownik wie o firmie wszystko. Nic dziwnego, jest przecież twoim zastępcą, prawą ręką. Zna klientów, pracowników, dostawców. Zna ceny transakcyjne, stosowane upusty, źródła zaopatrzenia, planowane kierunki rozwoju. Wie również o takich sprawach, o których sam chciałbyś nie wiedzieć.

Prosisz o umowę o pracę. Nie podpisano z nim umowy o zakazie konkurencji. Może zatem zatrudnić się u Twojego bezpośredniego konkurenta, założyć własną firmę, zostać wspólnikiem lub członkiem zarządu konkurencyjnej spółki. Nie możesz mu tego zabronić. Sytuacja nie jest dobra.

Tak naprawdę, to nawet wiesz, gdzie będzie pracował. To będzie jesień średniowiecza…

Z reguły w tym właśnie momencie odbieram telefon od zaniepokojonego właściciela firmy lub członka zarządu. Czy można coś z tym zrobić?

No właśnie, czy można coś z tym zrobić?

Można, pod warunkiem że w firmie występuje prawo tajemnicy przedsiębiorstwa.

Co to jest tajemnica przedsiębiorstwa?

O co chodzi z tą tajemnicą przedsiębiorstwa?

Armagedon, czyli co zrobić po odejściu pracownika

 

 

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Ewa Jelecka Luty 10, 2013 o 15:05

Krótka historia „Krwawy Poniedziałek” na prawdę mnie zaintrygowała. Z niecierpliwością czekam na kolejny „odcinek”, żeby powoli, ze szczegółami i zrozumieniem odkrywać prawo tajemnicy przedsiębiorstwa. Temat ciekawy, z którym prawdopodobnie wszyscy po trosze mamy do czynienia lub się o niego ocieramy, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Odpowiedz

Robert Solga Luty 25, 2013 o 14:11

Dziękuję za komentarz. W następnych „odcinkach” planuję podać kilka przykładów, jak sądy stosują prawo tajemnicy przedsiębiorstwa w praktyce.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Mikołaj Lech | Znaki Towarowe Blog Kwiecień 4, 2013 o 20:27

Panie Robercie gratuluję pomysłu na bloga.

„Z reguły w tym właśnie momencie odbieram telefon od zaniepokojonego właściciela firmy lub członka zarządu.”

Doskonale znam tą sytuację, sam doświadczam tego z firmami tylko w zakresie znaków towarowych. Dowiadują się o tym, że naruszają czyjeś prawa z pisma od obcej kancelarii prawnej. Wtedy jednak „mleko już się rozlało”, podobnie jak w sytuacji z Pana artykułu.

Faktycznie jednak, dopóki nas nie zaboli nie zdajemy sobie sprawy, że problem istniej. A powiem więcej, miałem w swojej praktyce styczność z historiami wręcz przerażającymi. Córka zakłada bliźniaczą firmę, zabiera połowę klientów i działa przeciwko matce. Człowiek, który jest wprowadzany w arkana firmy od kilkunastu lat, który jest traktowany jak syn, doskonale opłacany, zabiera kluczowych klientów i odchodzi. Niestety nie są to wyjątkowe przypadki tylko realne zagrożenie!

Jeżeli chodzi o sprawy finansowe przestają się liczyć więzy rodzinne i przyjacielskie. Takich historii słucha się na prawdę ciężko. Dlatego cieszę się, że będę miał możliwość poczytania o zabezpieczaniu się przed takimi sytuacjami.

Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz

Robert Solga Kwiecień 5, 2013 o 13:57

Witam Panie Mikołaju i cieszę się, że temat Pana zainteresował.
Sprawy o naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa budzą u stron wiele emocji, gdyż najczęściej wiążą się z nadużyciem zaufania. Najbardziej oczywiście dotkliwe jest nadużycie zaufania przez osoby bliskie, w różnym tego słowa znaczeniu, takie jak partner biznesowy, wspólnik czy też pracownik, którego widzi się w rzeczywistości w roli wspólnika. Ma Pan rację, to są ciężkie sprawy, gdyż zazwyczaj pokazują nie najlepszą stronę osób, które darzyło się zaufaniem. Ale dają również dużą satysfakcję, jeżeli można pomóc. Zwłaszcza że to my jesteśmy po „dobrej stronie mocy.”
Pozdrawiam

Odpowiedz

Dodaj komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: