Kim jest złodziej tajemnicy przedsiębiorstwa?

Kim jest złodziej tajemnicy przedsiębiorstwa?

Profil sprawcy kradzieży tajemnicy przedsiębiorstwa

Najczęściej sprawcą kradzieży tajemnicy przedsiębiorstwa jest osoba z wewnątrz firmy. Sprawcy zewnętrzni, jak hakerzy czy konkurenci, należą do mniejszości. Chociaż to przed nimi głównie firmy się chronią, poświęcając na to czas, uwagę i pieniądze.

Prowadząc sprawy o kradzież tajemnicy przedsiębiorstwa przeciwko byłym pracownikom już dawno przestałem się dziwić temu, jak bardzo są one do siebie podobne, jeżeli chodzi mechanizm naruszenia oraz osobę sprawcy. Owszem, zdarzają się sprawy, przy których sobie pomyślę, że „nieźle to sobie, misiu, wykombinowałeś”, ale od dawna nie przeżyłem efektu „łał”.

(więcej…)
Checklista – czy firma posiada tajemnicę przedsiębiorstwa?

Checklista – czy firma posiada tajemnicę przedsiębiorstwa?

Przygotowałem checklistę, która ułatwi Wam sprawdzenie, czy firma posiada tajemnicę przedsiębiorstwa. Krótki test.

Dlaczego warto to sprawdzić? Ponieważ na istnienie tajemnicy przedsiębiorstwa nie wystawia się żadnych urzędowych certyfikatów.

W przeciwieństwie do patentu, znaku towarowego czy wzoru przemysłowego, za każdym razem, gdy ktoś uważa, że przysługuje mu tajemnica przedsiębiorstwa, musi to udowodnić przed sądem albo innym organem. Dopiero pod koniec postępowania dowiaduje się, czy ma tajemnicę przedsiębiorstwa, czy też jej nie ma.

Zależy to oczywiście od tego, czy w odniesieniu do konkretnej informacji zostały spełnione wszystkie trzy ustawowe przesłanki, niezbędne do powstania tajemnicy przedsiębiorstwa. Sąd zatem bada, czy informacja:

  1. jest poufna,
  2. ma wartość gospodarczą oraz
  3. przedsiębiorca przedsięwziął wobec tej informacji racjonalne działania w celu zachowania jej poufności.

Pełną definicję tajemnicy przedsiębiorstwa znajdziesz w artykule Tajemnica przedsiębiorstwa.

Wszystkie trzy przesłanki muszą być spełnione łącznie. Oznacza to, że brak chociaż jednej z nich powoduje, że firma nie ma tajemnicy przedsiębiorstwa. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, która zresztą występuje najczęściej sprawach sądowych, że firma ma informację poufne, która ma wartość gospodarczą, ale nie spełniła ostatniej przesłanki, czyli nie podjęła racjonalnych działań w celu zachowania jej poufności.

Zapraszam do pobrania testu. Odpowiedź na zadane w nim pytania pozwoli zrozumieć, gdzie jesteście, jeżeli chodzi o ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

TP 004: Jak w 5 minut utworzyć w firmie tajemnicę przedsiębiorstwa

TP 004: Jak w 5 minut utworzyć w firmie tajemnicę przedsiębiorstwa

W tym odcinku opowiadam o tym, jak samodzielnie i bez kosztów utworzyć w firmie tajemnicę przedsiębiorstwa.

Podcast podzielony jest na dwie części. W pierwszej części opowiadam, jak utworzyć tajemnicę przedsiębiorstwa w pięć minut, czyli praktycznie w przerwie na kawę, a w drugiej jak to zrobić, jeżeli rzeczywiście zależy Ci na zabezpieczeniu Twoich cennych informacji biznesowych i przykładasz do tego odpowiednią wagę.

Zapraszam do wysłuchania i dzielenia się opiniami.

(więcej…)

Jak można ukraść markę firmy?

Jak można ukraść markę firmy?

Z prawdziwą przyjemnością przedstawiam Wam autora pierwszego gościnnego wpisu na moim blogu, Mikołaja Lecha, który jest rzecznikiem patentowym.

Mikołaja poznałem dzięki mojemu blogowi. Mamy bardzo podobne zainteresowania zawodowe, obaj zajmujemy się zwalczaniem nieuczciwej konkurencji, prawem znaków towarowych i własnością intelektualną. Wiele razy miałem okazję współpracować z Mikołajem przy okazji spraw, które prowadziłem, w tym między innymi w zakresie postępowań o unieważnienie lub stwierdzenie wygaśnięcia znaków towarowych. To zawsze była świetna, fachowa współpraca.

Tak więc zachęcam do zapoznania się z poniższym artykułem.

Mikołaju, dziękuję za ten gościnny wpis i liczę na następne.


Mikołaj Lech

Autorem dzisiejszego wpisu gościnnego jest rzecznik patentowy Mikołaj Lech.

Mikołaj jest prawnikiem, który specjalizuje się w prawie własności przemysłowej, zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz prawie autorskim.

Jest również autorem nagrodzonego przez Urząd Patentowy RP bloga

www.znakitowarowe-blog.pl 


Jeżeli latami rozwijasz swoją firmę to jej marka zyskuje ogromną wartość. Wynika to z tego, że zadowolony klient skorzysta z twoich usług ponownie. Często poleci Cię kolejnym osobom. Masz więc ogromną przewagę nad konkurentem, który dopiero wchodzi na rynek. Pytanie czy można ukraść markę firmy nie jest więc abstrakcyjne. Dobra opinia w branży jest bezcenna. Powiem więcej. Do prób takiej kradzieży dochodzi częściej niż Ci się wydaje.

Jak można ukraść markę firmy?

Wykorzystuje się do tego Urząd Patentowy RP.

Marka pod którą działa przedsiębiorca (zarówno firmowa nazwa jak i logo) to w świetle prawa znak towarowy. Nie ma obowiązku jego zastrzegania. Jednak jako, że w Urzędzie Patentowym RP panuje zasada „kto pierwszy ten lepszy” – ktoś może Cię w takim zgłoszeniu ubiec. A przepisy ustawy Prawo własności przemysłowej (dalej pwp) mówią, że

Art. 153

Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.

Formalnie więc osoba, która jako pierwsza zarejestruje dany znak towarowy, może zakazać Ci posługiwania się podobnymi określeniami.

Jak więc widzisz teoretycznie można ukraść markę firmy. W praktyce jest to dużo bardziej skomplikowane. Dalej przeczytasz, że w określonych sytuacjach takie prawo ochronne można unieważnić. Wiąże się to jednak z długim i niepewnym postępowaniem spornym.

Niemniej rejestracja Twojego znaku towarowego na rzecz konkurenta jest szalenie niebezpieczna.

  1. Po pierwsze może on zażądać od Ciebie zaprzestania naruszania jego praw. Formalnie bowiem to on dysponuje „monopolem prawnym” na Twój znak towarowy.
  2. Po drugie, może wykorzystywać rejestrację znaku towarowego do szantażu. Najczęściej przedstawi Ci ofertę „nie do odrzucenia” związaną z odkupieniem praw do znaku.
  3. Po trzecie konkurent może szkodzić Ci wizerunkowo. Legitymując się świadectwem ochronnym wydanym przez Urząd Patentowy RP może ogłaszać, że działa legalnie a ty łamiesz jego prawo. A skoro świadomie naruszasz przepisy to niewykluczone, że oszukujesz również w innych sprawach…

Kto chciałby ukraść markę Twojej firmy?

Być może pomyślisz, że Ciebie to nie dotyczy. Sytuacja kiedy ktoś chce ukraść markę firmy to absolutny wyjątek. Niestety jako rzecznik patentowy z takimi „wyjątkami” mam do czynienia dość często. Walka jaką w imieniu klientów toczymy później o odzyskanie ich marek wymaga ogromnego wysiłku. Dla samych przedsiębiorców to równocześnie sytuacja szalenie stresująca.

Wyobraź sobie, że ktoś nagle chce przejąć efekt Twoich 10 lat pracy nad firmą!

Poniżej przedstawiam Ci trzy autentyczne historie z którymi zetknąłem się w trakcie mojej pracy zawodowej. Są to niejako modelowe przykłady kiedy ktoś próbuje ukraść markę firmy.

1 – Były wspólnik.

Trzech młodych chłopaków postanowiło otworzyć klub sportowy. Chcieli przekuć swoją pasję w biznes. Wynajęli salę treningową w pobliskiej siłowni i kupili niezbędny sprzęt. Po niecałym roku ćwiczyło u niech niemal 100 osób. Pojawiły się pierwsze poważne pieniądze… i konflikt między wspólnikami. Dwóch chciało każdą zarobioną złotówkę dalej inwestować w klub. Pozostały preferował natychmiastową wypłatę zysków. Odmienna wizja rozwoju firmy sprawiła, że opuścił spółkę. Postanowił jednak przejąć jej markę właśnie rejestrując na siebie jej znak towarowy.

2 – Były pracownik.

To jedna z tych historii, które Robert opisywał w artykule „Krwawy poniedziałek”. Pracownik był w firmie niemal od początku jej istnienia. Z czasem zyskiwał coraz większe umiejętności i zaufanie szefa. Po 10 latach stał się jego prawą ręką. Odpowiadał za pilnowanie terminów i podpisywanie umów. Wiedział jakie jego pracodawca ma marże i kim są jego najlepsi klienci. Znał ich osobiście, jadał z nimi obiady i to do niego dzwonili jak pojawiały się jakieś problemy. W którymś momencie ten człowiek zadał sobie pytanie – po co mi szef skoro wszystko doskonale ogarniam sam.

Efekt?

Z dnia na dzień odszedł z firmy i założył własną. Przejął przy tym wszystkich kluczowych klientów. Przeszli do niego również najlepsi pracownicy. Na dokładkę oczywiście zgłosił na siebie znak towarowy byłego pracodawcy.

3 – Konkurent z branży.

Mój klient prowadził lokalny biznes na południu Polski. Miał oryginalny pomysł oparty o jego zamiłowanie do Włoch. Przez niemal 10 lat promował go na wiele sposobów. Zaczął uzyskiwać nagrody i wyróżnienia. Pisano o nim również w branżowych czasopismach. Tą sielankę zaburzył pewien lokalny przedsiębiorca. Początkowo działał on w innej branży, ale postanowił rozszerzyć wachlarz oferowanych usług. Sprawdził, że mój klient nie chronił swojego znaku towarowego więc zgłosił go na siebie. Później pozwał mojego klienta żądając od niego zmiany nazwy pod którą działał. Tym samym podjął próbę przejęcia cudzej dobrze rozpoznawalnej marki.

Co zrobić gdy ktoś próbuje ukraść markę Twojej firmy?

Zawsze powtarzam, że najlepsza jest prewencja.

Wszystkie powyższe historie łączy jedno. Żaden z tych przedsiębiorców nie miał zarejestrowanego swojego znaku towarowego. Powinni dokonać zgłoszenia od razu jak poczuli, że ich biznes „chwycił”. To wyeliminowałoby wszystkie późniejsze problemy. Mogliby legitymować się wcześniejszą datą rejestracji znaku co skutecznie spacyfikowałoby działania konkurentów.

Jeżeli ktoś chce ukraść markę twojej firmy nie jesteś jednak bezbronny. Od zasady „kto pierwszy ten lepszy” są pewne wyjątki. Przepisy ustawy pwp mówią:

131 ust. 2 pkt 1

Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, jeżeli zostały zgłoszone w złej wierze do Urzędu Patentowego w celu uzyskania ochrony.

W orzecznictwie przyjmuje się, że w złej wierze działa ten, kto wie lub powinien wiedzieć, że prawo mu nie służy. Problem w tym, że udowodnienie złej wiary nie jest takie proste. A może się to okazać szalenie trudne, jeżeli zgłaszający zawczasu wszystko taktycznie przygotuje.

Niestety dla Ciebie Urząd Patentowy RP nie jest w stanie sprawdzić czy zgłaszający działa w złej wierze. W końcu teoretycznie może przecież mieć Twoją zgodę na rejestrację. Formalnie więc możesz powoływać się na zarzut złej wiary np. we wniosku o unieważnienie takiego znaku.

Tak jak Ci jednak wspomniałem na początku, wiąże się to z koniecznością wejścia w tryb sporny. A rozprawy będą się odbywały przed Urzędem Patentowym RP. W takim sporze może Cię reprezentować rzecznik patentowy. Musisz się jednak przy tym liczyć, że na jednej rozprawie się nie skończy. Tym samym cały proces może zając grubo ponad rok. Im sprawa bardziej skomplikowana, a strony zawzięte… tym wszystko rozciąga się w czasie.

A chodzi tutaj o być, albo nie być dla Twojej firmy. Jeżeli bowiem zostaniesz zmuszony do zmiany nazwy pod którą działasz to całkowicie znikasz z pola widzenia swoich klientów.

Na koniec zachęcam Cię do obejrzenia poniższego nagrania. Opowiadam w nim o kolejnym błędzie, który często popełniają przedsiębiorcy. Zadaję tam pytanie kto jest właścicielem Twojego firmowego logo. Ty czy nadal grafik, który je dla Ciebie stworzył?

Negatywne know-how i tajemnica przedsiębiorstwa

Jednym z elementów audytu tajemnicy przedsiębiorstwa jest ustalenie, jakie informacje mają dla firmy wartość gospodarczą. Rozmawiam na ten temat z klientami i bardzo często okazuje się, że taką wartość mają dla nich nie tylko informacje o tym, że coś działa, ale także informacje o tym, że coś nie działa. Informacje o niepowodzeniach, ślepych uliczkach. Co więcej, czasami dochodzą do wniosku, że te informacje są więcej warte, niż to, że coś działa. Jak to jest możliwe?

Przedsiębiorcy skupiają się na tym, by chronić pozytywne know-how, czyli informacje, na których zarabiają pieniądze. I bardzo dobrze. Zapominają jednak o tym, że by dojść do tego, że coś działa, musieli wcześniej wydać porządne pieniądze na różnego rodzaju próby. Ogólnie mówiąc, na badania i rozwój.

Nie wszystkie pomysły od razu wypalają. Wiele informacji, zwłaszcza technicznych i technologicznych, wypracowuje się metodą prób i błędów. Czasami świetny na pierwszy rzut oka pomysł po kilku miesiącach pracy zespołu okazuje się być już mniej świetnym pomysłem. Dziurą, do której wyrzucono pieniądze. Trzeba zrobić kilka kroków do tyłu i zacząć od nowa. Być może takich ślepych uliczek przed wytworzeniem know-how, czyli tego, co działa, było kilka. Pomyśl sobie, ilu ludzi nad tym pracowało. Pomyśl, ile czasu Ci to zajęło. Ile pieniędzy na to wydałeś. Czy informacja o tych niepowodzeniach ma jakąś wartość? Dla Ciebie taką, że już drugi raz tego samego błędu nie popełnisz.

A dla konkurenta? Olbrzymią. Mając tę wiedzę nie popełni twoich błędów, zaoszczędzi pieniądze, które ty wydałeś na badania. Zaoszczędzi czas, przyspieszy własny rozwój. Zniweluje twoją strategiczną przewagę konkurencyjną.

Informacje będące negatywnym know-how nabierają szczególnego znaczenia wtedy, gdy pracownik znający twoje niepowodzenia zmienia pracę i podejmuje zatrudnienie u konkurenta.

Przykłady negatywnego know-how

W naturalny sposób wiedza o niepowodzeniach w osiąganiu jakiegoś celu występuje tam, gdzie mamy do czynienia z kwestiami technicznymi i technologicznymi. Tam najczęściej widać, że jakieś działania nie przyniosły spodziewanego rezultatu.

Niemniej negatywne know-how występuje w każdym rodzaju przedsiębiorstw i w każdym obszarze działalności firmy. Mogą nim być również informacje organizacyjne lub informacje występujące w dziale sprzedaży i marketingu. Trzeba tylko się dobrze rozejrzeć.

Świetnym przykładem negatywnego know-how jest informacja o tym, że „złoty pociąg” nie znajduje się w jakiejś lokalizacji, mimo że można podejrzewać, że się tam znajduje. Gdyby poszukiwacze skarbów o tym wiedzieli, zaoszczędziliby sobie wielu wydatków. Innym przykładem może być to, że na danym obszarze nie występują pokłady gazu łupkowego nadające się do eksploatacji. Po co szukać tam, gdzie wiadomo, że nic nie ma.

Negatywnym know-how jest na przykład:

  • wiedza o tym, że jakiś kanał lub sposób sprzedaży nie sprawdza się w odniesieniu do danego towaru lub usługi,
  • wiedza o działaniach marketingowych, które w danej branży nie przyniosły rezultatów,
  • wiedza o tym, że materiał od danego dostawcy nie spełnia oczekiwań producenta przy wytwarzaniu jakiegoś detalu,
  • wiedza o tym, co się nie sprzedaje, nie działa, nie przyjęło się lub budzi negatywne emocje u klientów.

Przykłady można mnożyć. W każdym wypadku konkurent, który uzyska takie negatywne know-how, zaoszczędzi na tym czas i pieniądze.

Kiedy negatywne know–how stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa

W niektórych wypadkach bardzo trudno jest odróżnić negatywne know-how od ogólnie dostępnej wiedzy, umiejętności lub doświadczenia, czyli tak zwanego pracowniczego know-how. To pracodawca musi udowodnić, że gdyby nie praca u niego, na przykład podczas badań lub poszukiwania nowego produktu, pracownik nie miałby dostępu do tej informacji. Negatywne know-how tylko wtedy będzie stanowić tajemnicę przedsiębiorstwa, gdy pracownik zapoznał się z nim u danego pracodawcy i gdyby nie ta praca, nie zrobiłby tego.

Oczywiście informacja ta musi spełniać pozostałe, poza wartością gospodarczą, dwie przesłanki do uznania jej za tajemnicę przedsiębiorstwa, czyli musi być poufna i pracodawca musi przedsięwziąć względem niej odpowiednie działania w celu zachowania jej poufności.

Wnioski

Zwróć uwagę nie tylko na te informacje, na których zarabiasz i które są podstawą funkcjonowania firmy, ale również na te, które stanowią wynik nieudanych prac badawczo-rozwojowych, doświadczeń, poszukiwania nowych produktów lub usług, nieudanych przedsięwzięć organizacyjnych. Informacja o tym, co nie działa, jest czasami bardzo cenna.

Jeżeli uznasz, że masz takie informacje, powinieneś objąć je taką samą ochroną, jak każdą inną tajemnicę przedsiębiorstwa. Jak to zrobić, możesz przeczytać w innym wpisie.

Jeżeli uważasz, że ten artykuł jest ciekawy, prześlij go proszę znajomym korzystając na przykład z poniższych przycisków.

[FM_form id=”4″]