Bomba z opóźnionym zapłonem. Umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy.

6 maja 2014

Znalazłeś ją w Internecie. Przysłali z biura rachunkowego albo dostałeś ją od znajomego mailem. Nieważne. Podpisane, załatwione, włożone do akt. Następny kadrowy świstek.

Taka umowa jest jak bomba zegarowa. Czeka na swój czas.

Umowa o zachowaniu poufności

Nieuchronnie, pewnego dnia, wyciągniesz ją z szafy z aktami osobowymi. To będzie ten dzień, w którym pracownik, którego zatrudniłeś od razu po studiach, wychowałeś, przekazałeś wiedzę o klientach i dostawcach, a następnie uczyniłeś swoim zastępcą, powie, że nie chce już dłużej z Tobą pracować. Idzie na swoje. Tak, dobrze usłyszałeś. Swoje, nie Twoje. Wówczas sięgniesz po dawno temu podpisaną umowę.

A wtedy ona wybuchnie i urwie Ci rękę.

Bezużyteczna umowa o zakazie konkurencji

Będzie bezużyteczna albo nieważna. Zostaniesz bez ochrony. Umowa o zakazie konkurencji z definicji jest zawierana w interesie pracodawcy. Tymczasem wiele umów o zakazie konkurencji, które można znaleźć w Internecie, wygląda tak, jakby były pisane przez pracowników albo związki zawodowe. Mają źle określony zakres zakazu, nie dopuszczają możliwości rozwiązania bez dalszego płacenia odszkodowania, albo mylą zakaz konkurencji z obowiązkiem zachowania poufności informacji. W konsekwencji są bardziej korzystne dla pracownika, niż pracodawcy. Czasami lepiej byłoby nie podpisywać ich w ogóle.

Dlaczego?

Często zastanawiam się, dlaczego. Dlaczego właściciel firmy, która ma dobrą sytuację finansową, która kupuje najlepszy i najdroższy sprzęt dla pracowników, inwestuje tysiące złotych w specjalistyczne szkolenia, podpisuje ze swoimi pracownikami umowę o zakazie konkurencji znalezioną w Internecie. Z powodu oszczędności? Nie sądzę. Raczej dlatego, że uważa umowę o zakazie konkurencji za jeszcze jeden kadrowy świstek do podpisania. Nie docenia jej. No bo co można w takiej umowie źle napisać?

Jest prosta – pracownik zobowiązuje się nie pracować dla konkurencji, a pracodawca zobowiązuje się wypłacać odszkodowanie. Prawie nie ma czego zepsuć.

Prawie robi różnicę

Tak, to prawda, że umowa o zakazie konkurencji po rozwiązaniu umowy o pracę jest prosta. Ale zdziwiłbyś się, gdybyś wiedział, w ilu miejscach można wyrwać jej zęby, albo strzelić sobie w kolano. Wystarczy, że z biegiem czasu zdezaktualizuje się zakres zakazu konkurencji, albo źle zapiszesz karę umowną. To znaczy dobrze, bo wysoką, za to bez możliwości dochodzenia odszkodowania przewyższającego zastrzeżoną karę. I tak dalej. Więcej o tym, co można zepsuć w umowie o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy znajdziesz w innym wpisie.

Przyłóż ucho do szafy z aktami osobowymi

Wsłuchaj się, czy nie tyka jakiś zegar. Być może usłyszysz ich więcej. Całą orkiestrę. Może nadszedł czas, by rozbroić tę bombę? Jeżeli tak, to zapoznaj się z pięcioma wskazówkami, jak powinna wyglądać dobra umowa o zakazie konkurencji.

[FM_form id=”4″]

Robert Solga

Robert Solga, radca prawny

Od 15 lat specjalizuję się w tajemnicy przedsiębiorstwa, zakazie konkurencji i prawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Pomagam przedsiębiorcom chronić bazę klientów, informacje o klientach i dostawcach, know-how i inne wartościowe informacje biznesowe.

Potrzebujesz pomocy prawnej?

Skontaktuj się ze mną:
+48 662050782  |  robert.solga@solga.pl

Komentarze

3 komentarze

  1. Angela

    Rzeczywiście, wzory umów o zakazie konkurencji, które mozna znaleźć w internecie są wyjątkowo niekorzystne dla pracodawców.

    Odpowiedz
  2. Anna

    Chylę czoło przed pana narracją. Gdyby z kodeksów wiało taką energią jak z pana tekstów… ich czytanie stałoby się o niebo przyjemniejsze. Tymczasem pozdrawiam znad rozdziału magisterki…:-)

    Odpowiedz
    • Robert Solga

      Dziękuję. Praca magisterska też może być pasjonująca … : )

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Umowa o zachowaniu poufności

Partnerzy bloga

LexMonitor ZnamSwojePrawo